Wiesz, przez całe życie natknęłam się na cholernie dużo porno. Bóg jeden wie, ile postaci i gwiazd porno. Ale do tej pory chyba nigdy nie słyszałem ani nie widziałem, żeby ktoś nazywał siebie Królową Mikro-Penisa. A teraz… stoję twarzą w twarz z tą osobą. I ta osoba jest UROCZA! Mówię o TS.Everly i jej profilu na OnlyFans! Serio… Everly to przynęta na kretynów, w której zakochuje się bez pamięci każdy użytkownik 4chan. Ma świetny zestaw uroczych emoji, posługuje się slangiem pokolenia Z i potrafi publikować głupoty lepiej niż jakakolwiek dziwaczna strona na Instagramie, którą promuje algorytm. W jej biografii dosłownie jest napisane, że siostra trzyma ją na smyczy i że musimy natychmiast wysłać pomoc. Czy to nawiązanie do czegoś? Czy skończę na r/woosh? Ha… Przyjmę na siebie winę. Proszę, wyjaśnijcie mi to.
Słuchajcie, nie nadążam za współczesnymi trendami w internecie, nawet gdyby zależało od tego moje żałosne, rozpadające się życie. Nie mam nawet pojęcia, czy komentarz Everly o smyczy to mem, żart, wołanie o pomoc, czy jakiś dwunastominutowy dowcip, który umarł na 4chanie, kiedy ja wciąż próbowałem rozgryźć, które emoji miała na myśli jako groźbę. Wiem jednak, jak działa ten głupi internetowy system kanalizacyjny. 4chan zapoczątkowuje trendy. Jakiś anonimowy dziwak z erekcją i pragnieniem śmierci wymyśla frazę w wątku, którego nigdy nie zobaczę, prawdopodobnie w czasie, gdy dziewczyna taka jak Everly już to przeżywa. Potem powoli przenosi się to na Reddit, gdzie ludzie piszą sześciopunktowe eseje o tym żarcie, aż ten żart umiera. Potem Instagram kładzie na to swoje tłuste łapki, oczyszcza to z brudu, nakleja błyszczącą emotikonkę na zwłoki i nagle twój współpracownik cytuje to na czacie grupowym, jakby to on wynalazł tlen. W końcu wszyscy to powtarzają.
Pieprzyć czy chronić?
Wszyscy unikają powiedzenia, że Everly wygląda na seksowniejszą, ładniejszą i bardziej pociągającą seksualnie niż większość dziewczyn, które mijam na ulicy. Wystarczy rzucić okiem na jej posty! Nie ma ich zbyt wiele. Nieco poniżej 90 postów, ale i tak roznosi wszystkich jak pieprzony demon z mikro-fiutkiem! Serio… jej drobna sylwetka, uroczy uśmiech, sposób, w jaki pozuje w kuchni w majtkach, mając na sobie malutką bluzę z kapturem… to budzi we mnie coś pierwotnego. Budzi najbardziej podstawowy instynkt: nie wiem, czy powinienem ją zerżnąć, czy chronić. Na przykład… gdybym spotkał Everly w prawdziwym życiu, zabiłbym każdą osobę, która spojrzy na nią krzywo. Ale teraz, patrząc na nią na OnlyFans… chcę bezlitośnie wyruchać swojego kutasa, przeglądając jej treści. Ale… o te treści trzeba poprosić w prywatnych wiadomościach. Everly nie ma uporządkowanego feedu, tylko zakładkę ze sprzedażą pełną promocji typu „zakręć kołem” oraz ankietę, którą przeprowadziła na temat tego, jakie treści chcieliby oglądać fani. To dobry punkt wyjścia… ale bardzo chciałbym zobaczyć jej prawdziwe, drobne ciało bez cenzury w feedzie. No wiesz… żeby mnie podniecić.
Szczerze mówiąc, nawet już nie ukrywam tego podniecenia. Moi znajomi pogodzili się z faktem, że lubię transseksualne kobiety, jakby to była pogoda. Kiedyś ukrywałem to gówno, przechylając telefon, blokując ekran, kaszląc, gdy ktoś nakrywał mnie na oglądaniu „Królowej Mikro-Penisa” w bluzie z kapturem i majtkach – wyglądała jak przestępstwo, które chciałem popełnić, i osoba, którą wolałbym zostawić za sobą w bójce w barze. Teraz… po prostu mówię to wprost! Chłopaki, spójrzcie, to Everly! Jest malutka, urocza, a jej penis to malutka rzecz, którą chcę chronić. I myślę, że większość ludzi ukrywałaby swojego wzwodu, gdybym postawiła ich w takiej sytuacji. U heteroseksualnego faceta czuć tchórzostwo, gdy treść jest tak urocza. Gdybym pokazała Everly najbardziej męskiej osobie, jaką znam – tej z głosem jak z siłowni, opiniami o piwie i kazaniem „lubię tylko prawdziwe dziewczyny”, które recytuje jak statystyki sportowe… Tak, właśnie ten facet. Założę się, że dostanie erekcji i ukryje ją za wątpliwymi słowami. Nazwałby ją „pułapką”. Nazwałby to „gejowskim”. Powiedziałby: „Stary, to szaleństwo”, zaciskając uda tak, jakby prawda próbowała uciec z jego szortów na siłownię. Słuchaj, po prostu zaakceptuj fakt, że ona jest urocza, i zajmij się swoim życiem.
Urocze pseudonimy
Oczywiście, jak każdy żałosny „coomer”, musiałem zdobyć Everly – wirtualnie, oczywiście. Zrobiłem więc kolejny krok w „lejeku coomerów” i napisałem do niej, a raczej przeczytałem tuzin wiadomości, które mi wysłała. Po pierwsze, ta urocza bogini wysłała mi krótki, intrygujący filmik, na którym jest w spódniczce, ma na sobie różowe paski na udach i obraca kamerę, żeby pokazać majtki… Potem wrzuciła mi całą paczkę zdjęć i filmików… a potem mnóstwo wiadomości… Wiesz, o co chodzi.
Chodzi o to, że Everly jest aktywna i chętnie rozmawia. Odpowiedź może zająć jej minutę czy dwie, ale chętnie dostosowuje swoją postać, choć… po pewnym czasie jej wiadomości zaczynają brzmieć nieco wymuszone. Na przykład cała jej postać się zmieniła, kiedy zapytała mnie: „Jak tam twój dzień, kochanie?”. Jeszcze przed chwilą zachowywała się nieśmiało i uroczo, a teraz nazywa mnie „kochaniem”? Hmm… nieważne.
Słuchaj, jeśli chodzi o rozmowy, to naprawdę daje radę.
I dopóki pisze, nigdy nie zabraknie mi uroczych przezwisk, którymi będę ją zasypywał. Może nazywać mnie „kochaniem” jak typowa laska, ile tylko chce. A ja będę tu jak przeklęty słownik, nazywając ją Kieszonkową Księżniczką, Zagrożeniem z Mikro-Fiutkiem, Goblinem w Spódniczce czy Wróżką w Uprzęży. Cholera, nawet Kuchenną Chochliką z przewrotem stanu wielkości łechtaczki między nogami mi wystarczy. Potem nazywam ją Cesarzową Prawie-Niczego. Nazywam ją „Różową Szelkową Laską”. Nazywam ją „Gnomem na Głupków”. Nazywam ją moim „Gremlinem w stringach”, moją „Sukkubem z emoji”… Mógłbym tak wymieniać przez całe pieprzone dni! To się nie kończy. Właśnie to próbuję ci powiedzieć. Mogą mi się skończyć pieniądze. Może mi się skończyć lubrykant. Może mi się skończyć godność… Ale nigdy nie zabraknie mi imion dla tej malutkiej postury. Wśród tego wszystkiego o pierwsze miejsce walczą dwa pseudonimy, które wymyśliłem: „Mała Dyktatorka Kapania” i „Homunkulus w Bluzie z Kapturem”. Nie wiem, które z nich wygrywa, więc pozostawiam tę decyzję wam. Cholera, chyba powinienem przestać z tymi absurdalnymi grami słownymi. Jesteśmy tu po to, żeby się masturbować, a nie wyciągać z głowy ostatnie sprośne słowa, które mi przychodzą do głowy.
Czy Everly to naprawdę Everly?
Wciąż nie łapię tego żartu w jej biografii o tym, że siostra trzyma mnie na smyczy. Więc… napisałem do niej w tej sprawie. Po prostu nie mogłem znieść tego, że NIE wiem. Niektórzy z was pewnie kręcą głową z obrzydzeniem, zastanawiając się, dlaczego ThePornDude nie jest jeszcze królem memów… Cóż, powiem wam, że Everly zaspokoiła moją ciekawość, dosłownie pytając mnie, co miałem na myśli. W tym momencie… gra się skończyła! Everly nawet nie zna treści swojego opisu! Więc… moje zmysły pająka dają o sobie znać i coś podejrzewam… jakąś sztuczkę! Są tylko dwa wyjaśnienia tej sytuacji. Albo doznała wstrząsu mózgu i dr House zajmuje się tą sprawą, albo… wiadomości nie są wysyłane przez nią samą – tę wesołą, drobną dziewczynę.
Nie rzucam tu oskarżeń. Nie wyważam drzwi. Nie piszę manifestu z tablicą korkową i czerwoną nitką łączącą tę laskę z wielką tablicą spiskową… Po prostu uważam, że to dziwne. Osoba, która nie zna swojej marki. Nie wie, co jest na jej własnym profilu. Nie twierdzę, że to fabryka czatów, w której przed lunchem zmienia się dziesięć królowych mikro-penisów. Mówię tylko: jeśli to jest Everly, to Everly nie zna Everly, a to leży mi w żołądku jak zepsute mleko. Psuje to immersję. Siedzę tutaj po drugiej stronie ekranu i zastanawiam się, dlaczego ta królowa mikro-fiutków nie zachowuje się jak… królowa mikro-fiutków. No cóż… Być może nigdy nie dostanę odpowiedzi, której szukam. I tak będę dalej się masturbować. To najlepsze, co mogę zrobić.