Kenzie, ta urocza blondynka, która paraduje w strojach fetyszowych i przeciąga po podłodze swojego ogromnego, ponad 8-calowego kutasa. Jej biografia mówi sama za siebie. Nie ma pojęcia, co robi na OnlyFans, nie spodziewała się, że internauci tak bardzo ją polubią, i uprawia wstrzymywanie ejakulacji. Rzadko dochodzi, ale kiedy już to robi… o rany, to jest pieprzone tsunami! A przynajmniej tak chciałaby, żebyśmy wierzyli. Kenzie uwielbia też seks-SMS-y. I dodaje przypis z prośbą, żebyście nie wysyłali jej zdjęć kutasów, bo jej kutas i tak jest większy. Chyba że chodzisz z ponad ośmioma calami w spodniach… w takim razie śmiało, strzelaj na całego! Cóż… to są podstawowe informacje o KenzieVIP. Od tej pory będziesz albo jej małą suką-niewolnicą, albo jej wielkim tatusiem, ale musisz być w stanie przyjąć to wszystko w dupę.
Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, że mam w spodniach osiem cali lub więcej. Jak się chodzi z taką bronią? Jak się siada? Jak kupuje się dżinsy, żeby nie wyglądało to jak sytuacja z zakładnikami? Wpadłbym na framugę drzwi. Zaczepiłbym się o krzesło. Wstawałbym z toalety i wyrywałbym wieszak na ręczniki… A siłownia… Nawet nie zaczynaj z siłownią! Co się stanie, jeśli będziesz na siłowni i dostaniesz erekcji w spodenkach treningowych? Tak, tak… niektóre panie się podniecą. Jakiś facet na ławce zapomni o swojej serii ćwiczeń. Super. Gratulacje. Ale to i tak cholernie żenujące! Nie jesteś miniaturką z filmu porno w świetle neonów. Jesteś człowiekiem próbującym ćwiczyć mięśnie tylnej części uda, podczas gdy ponad osiem cali niechcianego zwrotu akcji próbuje zasalutować stojakowi do przysiadów.
Wielkie obietnice
W każdym razie jesteśmy tu dla Kenzie, a jej jest całkowicie obojętne, czy jej erekcja jest widoczna publicznie, czy nie. Spójrzcie tylko na jej profil na Instagramie! Ponad 480 postów, wszystkie równie niegrzeczne i prezentujące inny atut. Z tego, co widzę, uwielbia bawić się swoimi stylizacjami – raz wsuwa się w swobodne, wygodne domowe ciuchy w stylu „dziewczyny z sąsiedztwa”, a w następnym ujęciu zakłada uroczą bieliznę, która nie powinna być aż tak ciasna i mdło apetyczna wokół jej kutasa. Ale to nie wszystko! Widzicie, Kenzie, podobnie jak wielu innych WSPANIAŁYCH twórców na OnlyFans, ma swój profil uporządkowany według kategorii. Z łatwością znajdziecie tam takie rzeczy jak „Wyprzedaż”, „solo”, „anal”, „połykanie spermy”… tego typu bzdury. Ale jest tam też ta specjalna mała kategoria o nazwie „Napisz do mnie!”. A w niej znajduje się jeden post. Mówi on o tym, że często oferuje się jej ponad tysiąc dolców za nagie zdjęcia, ale zaznacza, że najpierw musisz z nią porozmawiać, i że potrzebuje prawdziwego kontaktu w prywatnych wiadomościach, a nie tylko bezużytecznego napiwku w wysokości 50 dolarów, bo uznałeś, że będzie twoją cyrkową małpką. Zasadniczo Kenzie poważnie traktuje kwestię wstrzymywania wytrysku i robi to wyłącznie dla bardzo WYJĄTKOWYCH fanów, którym udaje się ją podniecić poprzez nawiązanie z nią kontaktu i wykazanie się osobowością, a nie tylko portfelem.
Rozumiem tę mentalność „najpierw rozmowa, potem zapłata za nagie zdjęcia”. Sam szukałem właśnie tego. Tego czegoś innego. Tego wolniejszego, wymagającego większej uwagi, bardziej upokarzającego. Mogę zapłacić praktycznie każdemu nieznajomemu w internecie i dostać to, czego chcę. To jest ta łatwa część. Robiłem to wystarczająco często, by wiedzieć, że to działa, i wystarczająco często, by wiedzieć, że to nic nie daje. To, czego POTRZEBUJĘ, to więź paraspołeczna. Ta, która ma znaczenie. Ta, w której urocza blondynka w męcząco obcisłej bieliźnie nie tylko przeciąga ponad osiem cali po 480 postach dla napiwku. Chcę po prostu, żeby zapłata przyszła dopiero po tym, jak zostanę zauważony. Prawie nikt nie wytrzyma wystarczająco długo, by ta paraspołeczna więź zgęstniała w coś, przy czym mógłbym osiągnąć orgazm, nie nienawidząc siebie już w ciągu pierwszych trzydziestu sekund. Więc… skorzystam z oferty Kenzie! Napiszę do niej na prywatkę i najpierw ją poznam… w męcząco powolnym tempie! Planuję pogadać z nią przez co najmniej trzydzieści minut, zanim zanurzę się w głęboką wodę.
Co, kurwa?
Właśnie to zrobiłem. Zmusiłem się, by zajrzeć do skrzynki odbiorczej i zobaczyłem, że wysłała mi dwie proste wiadomości. W jednej pytała o moje imię, w drugiej domagała się, żebym ją rozpieszczał. Podałem jej swoje imię i zapytałem, jak chce być rozpieszczana. Zaczynamy całkiem nieźle. Zobaczmy, na ile uda mi się nawiązać kontakt. Oszczędzę wam szczegółów, ale potem zapytała o moje preferencje – czy jestem aktywny, czy pasywny. Nie wahała się dostosować do moich potrzeb, ale… to było dość zagmatwane. Krótko mówiąc, zapytała mnie, czy dam radę z jej wielką niespodzianką, na co odpowiedziałem, że byłbym przerażony, gdyby zwisało to osiem cali przede mną… Potem zapytała, czy tego nie chcę… i, hm… powiedziałem, że nie. Odparła: „W porządku…” i rozmowa po prostu się urwała. Eee… co tu się, kurwa, właśnie stało? Czekałem, czekałem i czekałem… spodziewając się jakiejś riposty albo odpowiedzi… ale nic. Została przy tym „W porządku”. Hm… teraz jest niezręcznie. Czy ona oczekuje, że będę ją błagał, czy co? Gdzie jest ta więź, której chciała? Jestem kompletnie zdezorientowany… Czy zraniłem jej ego, mówiąc „nie”?
Po pierwsze, jak, do cholery, można nie naciskać DELIKATNIE, żeby pójść o krok dalej? I nie mam tu na myśli nic dziwnego. Chodzi mi o to, żeby wprowadzić mnie w to PŁYNIE. Nie można po prostu wycofać się z rozmowy jednym „w porządku”! No bo… Zakładam, że Kenzie robi to już wystarczająco długo, żeby wiedzieć, że trzeba najpierw zbudować fantazję, a potem ją sprzedać. A Kenzie zniszczyła tę odrobinę podniecenia, jaką udało się wzbudzić, odpowiadając mi w sposób, który sprawił, że poczułem się jak rogacz, i zapominając o mnie jak o smutnym kawałku resztek pizzy w mikrofalówce. To co najmniej nieprofesjonalne! Nie wspominając już o tym, że jestem jej potencjalnym fanem! Kimś, na kim może potencjalnie zarabiać dzień w dzień! Nie możesz mnie tak po prostu odrzucić jak odrzutek tylko dlatego, że chciałem, żebyś była czuła! A ja wyraźnie jej powiedziałem, że potrzebuję czułego uczucia, a nie kutasa wciskanego mi w twarz bez gry wstępnej! Co to w ogóle, do cholery, jest? Przysięgam na Boga, że jutro, kiedy uruchomię OnlyFans, lepiej, żebym nie zobaczył żadnego posta promocyjnego od Kenzie! Będę kurewsko wkurzony. Czuję się, jakbym został wykorzystany jak napalony instrument, a potem wyrzucony na pobocze drogi.
Porzucona przed ołtarzem
Więc teraz tu jestem… napalony, porzucony, wpatrując się w profil Kenzie i ostatnią wiadomość, którą wysłała mi dwadzieścia minut temu. Słuchaj, chciałem, żeby to się udało! Włożyłem w to całe serce – entuzjazm, pasję i mnóstwo oczekiwań – a skończyło się na złamanym sercu, niezrozumieniu i jajach pełnych spermy. Czuję się jak ten jeden dzieciak w liceum, który nie przestawał gadać o anime i został odrzucony przez wszystkich, gdy zaczął wygłaszać tyrady o fuzji Goku i Vegety przed „normalnymi” ludźmi. Więc… co mam teraz zrobić? Nie zostało mi dosłownie nic.
Czuję się, jakbym został porzucony przed ołtarzem. A przynajmniej tak wyobrażam sobie, że czują się ludzie, których porzucono przed ołtarzem, bo nigdy nie założyłem smokingu dla prawdziwej dziewczyny, ale na pewno stałem tu w oświetleniu typowym dla fetyszu, z jajami pełnymi, sercem ogłupionym, czekając, aż jakaś urocza blondynka, która praktykuje wstrzymywanie ejakulacji, przejdzie alejką wątku na DM-ach i da mi coś, z czym mógłbym coś zrobić. To jest uczucie porzuconego pana młodego, przysięgam, że tak jest. Nie ma tu dramatycznego sprintu przez tylne drzwi. Jest tylko cisza. Jest otwarty wątek z 480 postami, które wpatrują się w ciebie jak lata, które poświęciłeś na budowanie relacji, i jest ten mały posmak potwierdzenia odczytania wiadomości – pozostałość po rozmowie, która miała stać się więzią. Więc… odchodzę rozczarowany i smutny. Cholernie smutny. Rozumiem, jak to jest, gdy ktoś cię ignoruje w prawdziwym życiu… ale gdy ignoruje cię modelka z OF? Nigdy nie sądziłem, że tego doświadczę.