Jesteś dziś smutny? Chcesz pogrążyć się w smutku w towarzystwie jednej z najsłodszych transseksualistek, jakie widziałem w internecie? Jeśli odpowiedziałeś „tak”, to witaj na OnlyFans Beefay. Jeśli nie, to dalej bądź nieszczęśliwą suką w swoim cichym kąciku. Ale tak na serio… Przeglądam stronę Beefay i tuż przed moimi oczami pojawia się jej opis, w którym pisze, że często się uśmiecha, ale tak naprawdę cały czas jest dość smutna. Pod wieloma względami mogę się utożsamić z Beefay, ale to wygląda jak wołanie o pomoc. Do diabła, nawet jej nazwa na OnlyFans brzmi „TS.Beefay Sad Today” z małą emotikonką złamanego serca. Kto cię skrzywdził, Beefay? Zrobię dziurę w ich narządach rozrodczych i wyciągnę przez nią pozostałe kawałki twojego serca. Tak, aż tak bardzo bronię laski, której nawet nie znam.
Żarty na bok, zdrowie psychiczne to nie żart! Możemy dorzucić odrobinę przekomarzania się… Właśnie to zrobiłem… I zrobię to jeszcze raz. Ale naprawdę powinniście dbać o siebie. Możecie myśleć, że to normalne. Możecie myśleć, że każdy tak się czuje, że każda urocza dziewczyna z emoji złamanego serca po prostu buduje swój wizerunek, a każdy facet, który identyfikuje się ze smutnym opisem na OnlyFans, jest po prostu napalonym małym filozofem, ale to może nie być prawda. Czasami oznaki są ukryte na widoku i wymagają profesjonalnej opieki, a nie jakiegoś nieznajomego z internetu obiecującego, że pobije kogoś w kłębiec. Chcę przez to powiedzieć, że jeśli cały czas czujecie się smutni lub straciliście chęć do funkcjonowania jako ludzie, to może nadszedł czas, aby poszukać terapeuty. Dobrego! Może ci pomóc bardziej, niż myślisz. Zaufaj mi, mówię z doświadczenia.
Kręcimy kołem
Wracamy do naszego zaplanowanego programu. Konto Beefay na OnlyFans jest darmowe! Możesz je subskrybować bez wydawania ani jednego dolara, a zyskasz dostęp do jej dwudziestu postów. Tak, ma tylko dwadzieścia takich „zabawek”, ale wierzcie lub nie – jej publiczność jest ogromna! Pod każdym postem zbiera setki polubień i zazwyczaj wrzuca kilka kuszących zdjęć, żeby zgarnąć napiwki. Czasami jednak Beefay organizuje jakieś wydarzenie lub promocję. Doskonałym przykładem jest jej wielkanocny post „Zakręć kołem”, w którym udało jej się zebrać 530 dolarów napiwków tylko po to, by beznadziejni fani mogli poruszać nadgarstkami i uchwytami koła. Rany, jej walentynkowa edycja „Spin the Wheel” przyniosła aż 960 dolarów napiwków! I oczywiście, na czym zatrzyma się strzałka na kole, taką właśnie nagrodę otrzymujesz. Może to być zniżka, filmik, spersonalizowana usługa… może to być cokolwiek! Ale… poruszmy kwestię tego, że Beefay nie opublikowała żadnego posta już od trzech pełnych miesięcy. Nadal jest aktywna, nadal rozmawia, nadal wysyła nagie zdjęcia w prywatnych wiadomościach. Ale jej profil? Kiedyś był promocyjnym arcydziełem. Teraz stoi pusty, bez żadnych postów.
Szczerze mówiąc, ledwo przyzwyczajam się do OnlyFans, mimo że ta platforma już dziesięć lat temu zadała cios branży porno. Słuchaj, trochę czasu zajęło mi przejście od magazynów porno i płyt DVD do świata online. Byłem facetem z stosem pogniecionych magazynów pod łóżkiem i porysowaną płytą, która przeskakiwała dokładnie w momencie, gdy dziewczyna zaczynała to brać w tyłek. To była dla mnie intymność. Potem pojawił się internet i weszłem na Pornhub jak jaskiniowiec odkrywający ogień, myśląc, że to już ostateczna forma. Teraz Pornhub wydaje się trochę przestarzały, a OnlyFans na nowo zdefiniowało ten gatunek. Czuję się jednocześnie staroświecki i podniecony… kiedyś nakręcenie czegoś, do czego można się masturbować, wymagało drogich lamp pierścieniowych, wynajętego studia i wysokiej jakości lustrzanki cyfrowej. Teraz ten gatunek zmieścił się w kieszeni dziewczyny. Nie potrzebuje studia. Nie potrzebuje reżysera. Dużo się uśmiecha, mówi, że jest smutna, kręci kołem walentynkowym, a mężczyźni rzucają jej 960 dolarów, żeby strzała zdecydowała, czy dostaną nagie zdjęcie, zniżkę, czy spersonalizowaną fotkę, na której patrzy w kamerę, jakby mogła pozwolić im się uratować.
Beefay, powiedz mi!
Odejdźmy od tego i przejdźmy od razu do prywatnej skrzynki odbiorczej Beefay. Wysłała mi już jakieś cztery wiadomości przypominające mi o swoim istnieniu. Oczywiście ta transseksualna piękność zachowuje się uroczo, przeciągając samogłoski w swoich wiadomościach, pytając, czy jesteś zbyt nieśmiały, by się przywitać… tego typu rzeczy.
Beefay wysyła ci też pakiet powitalny za 19,12 dolarów, w którym dostajesz siedmiosekundowy filmik i cztery zdjęcia. Nie kupiłem tego. Niektórzy z was na pewno to zrobią. Ale co najważniejsze, zadałem Beefay pytanie, które każdy z was chciałby jej zadać: „Dlaczego jesteś smutna?”. Zajęło jej to chwilę, ale dostałem odpowiedź, w której powiedziała mi, żebym się tym nie martwił i że teraz czuje się lepiej, bo ja tu jestem. Nie uwierzyłem w to ani na chwilę! Naciskałem dalej jak zboczony toster do gofrów. Zapytałem ją, czy mówi poważnie, a potem… zapytałem, kto złamał jej serce. Mówiłem wam… Znajdę tę osobę… ale nie! Beefay powiedziała mi, że naprawdę wszystko w porządku. Potem… zakończyłem rozmowę, mówiąc tej transseksualnej ślicznotce, że może do mnie napisać, jeśli czegoś potrzebuje. Tak… Nie przyszedłem tu po transseksualną cipkę! Tylko żeby sprawdzić, co u niej słychać.
Większość ludzi wchodzi na OnlyFans, żeby się zaspokoić i wynająć dziesięć minut udawanej intymności od nieznajomej z menu napiwków, ale nie ja! Muszę zaspokoić swój kompleks bohatera! Przychodzę tu tylko po to, by pomóc transseksualnym ślicznotkom, takim jak Beefay. Nie chcę seksu… Chcę być bohaterem! Chcę nosić pelerynę. Chcę, żeby ta dziewczyna z biografią „dziś mi smutno” spojrzała na moją wiadomość i uznała, że świat jest odrobinę mniej ohydny, bo jakiś idiota w kącie z spermą zapytał, czy wszystko w porządku, i naprawdę mu na tym zależało. A ja tu siedzę i udaję wyniosłego, jakbym był ponad tym wszystkim… Ale szczerze mówiąc, chcę wyglądać w jej oczach jak bohater, a potem ostro zerżnąć tę transową cipkę. Tak, jestem jednym z tych zboczeńców i na tym polega moja perwersja. Ale z drugiej strony, nie mów mi, że ty też o tym nie myślałeś! Wiem, że chcesz choć raz być bohaterem w swoim smutnym, monotonnym i nieszczęśliwym życiu. Chcesz być facetem, który pociesza cipkę, zanim zacznie ją adorować. To jest marzenie, prawda? Chociaż OnlyFans nie wydaje się być miejscem na tego typu rzeczy.
Napalona mała wojowniczka
Podsumowując, możesz dostać od Beefay kilka niegrzecznych, małych niespodzianek, jeśli sprawdzisz jej najciekawsze treści na OnlyFans. A konkretnie, jeśli wyślesz jej prywatną wiadomość z hasłem „Solo” lub „Solo 2”. Wyśle ci coś wyjątkowego… seksualną eskapadę, podczas której dochodzi na całą siebie. Beefay prowadzi też promocję z odgrywaniem ról z przyrodnim bratem – akcja z perspektywy pierwszej osoby, gdzie w centrum uwagi jest tyłek, a różnego rodzaju zabawki wchodzą i wychodzą. Poza tym muszę powiedzieć… Beefay jest jedną z najpiękniejszych osób transpłciowych, jakie kiedykolwiek widziałem. Powiedziałem to na początku tej recenzji i powtórzę to milion razy! Ona naprawdę, kurwa, jest piękna, jasne?
I właśnie w tym momencie cała ta gra w bohatera idzie na dno. Moje podlizywanie się jest bezużyteczne. Nigdy nie spotkam tej laski w prawdziwym życiu. Będzie mnie znała tylko jako kolesia, który dostał erekcji, próbując być jej bohaterem w internecie, i nic więcej. Na tym polega cała ta relacja. To jest ta bezużyteczna część, która naprawdę boli. Stworzyłem sobie cały mały filmik, w którym jestem wyrozumiały dla uroczych trans, w którym nie chodzi mi o cipkę, w którym jestem tym jednym porządnym facetem w skrzynce odbiorczej. Tymczasem ona sprzedaje „Solo”, „Solo 2”, „stepbro”, „toys in”, „toys out”, a ja wciąż jestem tylko statystą. Subskrybentem, który pomylił pytanie o samopoczucie z osobowością. Jeśli w ogóle mnie pamięta, to jestem facetem, który naciskał ją na temat jej serca, a potem zniknął z powrotem w strumieniu wiadomości z erekcją, którą udawał, że to współczucie.