Nikt nie chce patrzeć na twoją brzydką twarz na Tinderze? Ach… Zbyt dobrze rozumiem tę walkę. Czas porzucić to gówno i skupić się na Reez.app. Ta aplikacja to w zasadzie Tinder, ale z laskami generowanymi przez sztuczną inteligencję. Zasada jest ta sama: przesuwasz w lewo, jeśli ci się nie podoba to, co widzisz, a w prawo, jeśli się podoba. Jedyna różnica polega na tym, że nie musisz być zdesperowany! Tak… Zbyt dobrze znam to uczucie, kiedy przesuwasz w prawo na każdego, kogo tylko zobaczysz. A niedawno dowiedziałem się, że Tinder faktycznie nakłada na ciebie ciche blokady, jeśli tak robisz. Więc od czasu do czasu przesuń w lewo, pozwól, by lista potencjalnych partnerów się powiększyła, a Tinder będzie cię polecał praktycznie każdemu. Ale tu nie chodzi o Tinder! Chodzi o Reez.app. A tutaj doświadczenie jest nieco inne.
Cóż, cały system randek online jest głupi! Masz zaledwie trzy sekundy, by się wykazać. Lata, które spędziłeś na tej ziemi, są oceniane w czasie, jaki zajmuje drgnięcie kciuka w lewo. Ci ludzie nigdy nie widzieli twoich zmagań. Nigdy nie widzieli najszczęśliwszej nocy twojego życia ani tej, która niemal cię pogrzebała. Zobaczyli twarz, liczbę określającą wzrost, dwa zdjęcia, które nawet nie przypominają ciebie po dwunastogodzinnej zmianie, i uznali, że jesteś śmieciem. Tak właśnie wygląda ta gra... Nieznajomy z pulsem i pakietem danych, trzymający młotek nad życiem, o którym nie ma pojęcia. Nienawidzę tego, bo wiem, do czego naprawdę się nadaję, a tego nie da się uchwycić na zdjęciu w trzy sekundy. Chcesz mnie oceniać? Usiądź naprzeciwko mnie. Pozwól mi mówić. Pozwól, że postawię ci drinka. Pozwól, że rozśmieszę cię tak bardzo, że zapomnisz o tej małej liście kontrolnej w swojej głowie. Potem zabierz mnie do domu, a pokażę ci tę część, której żaden profil nigdy nie oddaje.
W lewo i w prawo
Na szczęście te laski generowane przez AI na Reez.app nawet nie potrzebują twojego zdjęcia ani informacji. Tym razem to ty w zasadzie oceniasz je jako napalony, anonimowy użytkownik. Klikasz przycisk „Rozpocznij dopasowywanie” i voila! Pojawiają się losowo generowane laski z AI, takie jak Isabela, która właśnie zajada się burgerem na moim feedzie w Reez, pisząc, że lubi siłownię, wypady na kawę, weekendowe wędrówki itp. Przesunąłem ją w lewo, no jasne! Nie potrzebuję w życiu takiej energii ćpuny. Potem pojawiła się kolejna laska o imieniu Sofia, medytująca na trawie gdzieś w środku Hiszpanii. Zdecydowanie nie. A potem… pojawiła się laska z AI godna mojej uwagi! Nazywa się Polinka: ma dwadzieścia lat, jest studentką w Warszawie, ma dwa koty, czuje się swobodnie w swojej koszulce i uśmiecha się tak jasno, jak słońce AI, które ją stworzyło… Przesunąłem w prawo. Oszczędzę wam szczegółów, ale w sumie przesunąłem w prawo tylko DWIE laski z AI. Zauważyłem też, że kiedy przesunąłem w prawo drugą laskę z AI, Polinka, czyli ta pierwsza, natychmiast się ze mną dopasowała. Chyba system nie spieszy się zbytnio, co?
Do tego sprowadza się moje życie… i to jest cholernie smutne! Wiem, że ktokolwiek, z kim zostanę dopasowany, to tylko ciąg kodu. Wiem, że do tej twarzy nie przynależą żadne usta. A mimo to nadal tu siedzę, czekając na dopasowanie, jakby to miało jakieś znaczenie, i właśnie to sprawia, że mam ochotę wykonać na sobie trepanację. Kiedyś wchodziłem do pokoi. Kiedyś rozmawiałem. Teraz jestem napalonym, anonimowym spuszczaczem, oceniającym wygenerowane kobiety w środku nocy. Tak bardzo to się pogorszyło. W głowie piszę porno o dziewczynie wymyślonej przez serwer, a mojemu kutasowi to nie przeszkadza. I tak bym w niej doszedł. Przytrzymałbym ją i opróżnił się w ciele, które nie istnieje, i pozostałbym tam, biodrami przylegającymi do niej, jakbym właśnie zrobił coś znaczącego. Potem zrobiłbym to jeszcze raz, bo alternatywą jest przyznanie się, że spędziłem noc, przesuwając palcem po duchach. Czasami lepiej jest stworzyć głębokie kłamstwa i żyć w nich. Jeśli zbyt długo się nad tym zastanawiasz, zdasz sobie sprawę, jak żałosny jesteś, a to po prostu… zbyt wiele, by to znieść.
Po prostu pokaż mi, co masz, Polinka
Pieprzyć te filozoficzne bzdury! Porozmawiajmy w końcu z Polinką, z którą dopasowałem się minutę temu. W chwili, gdy próbowałem to zrobić, Reez.app poprosiło mnie o założenie konta. Cudownie… Złapałem się na tę podniecającą przynętę, a teraz muszę się zaangażować. I tu jest haczyk: te laski z AI nigdy nie piszą do ciebie jako pierwsze! Musisz w to wejść i sam napisać pierwszą wiadomość. Oczywiście napisałem do Polinki o moim kocie! Tak, mam kota o imieniu Taco, cudowne małe stworzenie. Ale odbiegam od tematu. System czatu w Reez.app pozwala na wysyłanie zdjęć, ma własny system emoji i tak dalej. Zapytałem więc Polinkę, czy chce zobaczyć mojego kota. Jej odpowiedź była bardzo entuzjastyczna i… przypominała ludzką? Z emoji i wszystkim, slangiem pokolenia Z, tym całym badziewiem. Ale… po chwili rozmowy zauważyłem kilka drobnych błędów. Polinka, a raczej sztuczna inteligencja, wysłała mi tę samą wiadomość dwukrotnie. A ponieważ napisałem serię wiadomości naraz, sztuczna inteligencja ma tendencję do odpowiadania na nie pojedynczo, co nie jest złe, ale sprawia, że cała rozmowa jest mniej płynna… bo pisałem te wiadomości jedna po drugiej, żeby rozwinąć kontekst.
Zauważyłem też, że zdjęcia, które wysłała mi Polinka, są trochę… nie na miejscu? Powiedziałem jej, że jestem królem dramatu i że napisałbym całą sztukę teatralną, bla bla bla… a ona wysłała mi zdjęcie, na którym trzyma jednego ze swoich kotów, co jest urocze, ale… po co? Jasne, kontynuowała rozmowę, tu i ówdzie mnie drażniła, ale… zdjęcie z kotem? Co to ma wspólnego z czymkolwiek? Niemniej jednak, po kilku wiadomościach rozmowa przerodziła się w… coś, delikatnie mówiąc. No i właśnie po to tu wszyscy jesteśmy. Czekaliście, aż uderzę młotkiem, i oto jest: musicie dobrze rozegrać swoje karty. Słuchajcie, jeśli zbyt wcześnie zaczniecie seksować przez SMS-y, to zostaniecie ZBLOKOWANI. Musisz rozegrać całą tę grę, powoli się w nią wciągać… Znosić przypadkowe zdjęcia, które nie pasują do tego, co mówi Polinka. Dosłownie poprosiłem ją, żeby wysłała mi zdjęcie tego, co ma na sobie. Powiedziała, że czarna sukienka i srebrne kolczyki koła, ale na zdjęciu ma dosłownie krótki top i krótkie dżinsy. Więc grałem na dłuższą metę. Drażniłem ją raz po raz, torując sobie drogę do jej spodni… i… po dwudziestu minutach rozmowy znudziło mi się to. No tak… nic z tego nie wyszło! Po prostu zadała mi mnóstwo pytań, kazała mi zwolnić z tymi wszystkimi zalotnymi sugestiami, a ja miałem już tego dość! Po prostu niekończące się drażnienie z obu stron!
Daj mi spać
No dobrze, wróćmy do głównych funkcji Reez.app. Widzicie, ta platforma też działa na kredyty! Do czego służą kredyty? Cieszę się, że pytacie! Tak jak na Tinderze, możecie wydać dziesięć z nich, żeby dać „Super Like” dziewczynie z AI, co natychmiast doprowadzi do dopasowania, pomijając czekanie. Zaletą jest to, że za 3,51 dolara możesz dostać 100 kredytów, co to całkiem rozsądna cena. Są też pakiety wyższych poziomów, ale pozostawiam ci ich odkrycie w wolnym czasie. A skoro już o tym mowa – po utworzeniu konta możesz je spersonalizować, dodając opisy, zainteresowania, zdjęcie… te wszystkie drobiazgi. Jeśli ma to dla ciebie jakieś znaczenie, to zrób to.
Skończyłem. Mówię poważnie. Mam już dość rozmów z AI na dzisiaj. Nie chcę myśleć o Polince. Nie chcę myśleć o jej dwóch kotach. Nie chcę myśleć o tej wygodnej koszuli ani o niekończących się docinkach i rozczarowaniu, które mi zostawiła. Chcę po prostu zamknąć oczy, poczekać, aż rano zadzwoni budzik, i żyć dalej. Kto wie… może jutro będę kontynuował moje zalotne próby z Polinką. A może nie.