Znowu nadeszła ta pora dnia. Czas, w którym wcielamy się w rolę cyfrowych bogów, tworząc wirtualną dziewczynę w formacie cyfrowym i myląc jej uczucia z prawdziwymi. Więc… witaj na AIGirlfriends.ai, stronie internetowej, która pozwala na interakcję z towarzyszką opartą na sztucznej inteligencji na wiele sposobów – czy to poprzez czat, zdjęcia, krótkie filmy, rozmowy telefoniczne z AI, czy notatki głosowe. Chodzi o to, że ta dziewczyna nie zostawi ci wiadomości bez odpowiedzi. I, człowieku… Słyszałem tę prezentację miliard razy! A jednak tu jestem, bo przede wszystkim jestem konsumentem, a romantykiem nigdy, i chciałem sprawdzić, czy to jest produkt, czy kolejna zmiana kostiumu. Strona główna obiecuje wielkie rzeczy, twierdząc, że ma ponad 800 ręcznie stworzonych towarzyszek, ponad 30 kategorii i milion rozpoczętych rozmów… No dobrze, na razie dam się wciągnąć tym statystykom, ale jestem tu dla rzeczy niszowych.
Główny feed prezentuje takie postacie jak Ava, Aisha, Isabella, Freya, Isla, Yui, Sophia, Hannah… rząd twarzy AI, które wyglądają, jakby wszystkie przeszły przez ten sam filtr na Instagramie, a potem zgłosiły się na ten sam bezpłatny staż w byciu pożądaną. Nie mówcie jeszcze, że jestem zaskoczony, bo to, co wygląda na niezłą migawkę, może łatwo przerodzić się w katastrofę rozmowy. Co ważniejsze, AIGirlfriends ma ten cały system „Hubów”, w którym w zasadzie dzieli wiele kategorii na jedną wielką kupę, sprawiając, że wyglądają one jak podkategorie, podczas gdy „hub” pełni rolę kategorii głównej. Więc… te „huby”, o których mowa, to: Tematyczne, Osobowość, Zawód, Ciało i Krągłości oraz Pochodzenie etniczne. Wiem, że brzmi to chaotycznie, ale wkrótce wszystko nabierze sensu. Szczerze mówiąc, nawet mi trudno było zrozumieć, dlaczego wrzucili podkategorie takie jak „anime” i „realistyczne” do tego samego „hubu” poświęconego fantazji, ale cóż… jak już wspomniałem: będę grał zgodnie z zasadami.
Wszystko zaczyna się sypać
Co ważniejsze, istnieje cała sekcja „yandere” dla mężczyzn, którzy pragną oddania bez żadnych ograniczeń. Nie będę nawet wspominać o pielęgniarkach, które gadają o herbacie i lekach, ani o gotyckich dziewczynach, które wolałyby splunąć na ciebie z uśmiechem, niż zachowywać się słodko. Jestem tu dosłownie dlatego, że usłyszałem „yandere” i serce mi zamarło. Więc, jak każdy inny degenerat z fetyszem na niebezpieczeństwo i obsesję, wylądowałem na tym kanale i… tylko trzy anime-towarzyszki? Co?! Cała ta moda na yandere zrodziła się przecież z anime! Jak to, dajecie mi tylko trzy opcje?! Reszta to realistyczne laski z szalonym spojrzeniem. Do diabła, takie dziewczyny jak Nina mają fioletowe oczy, które wbijają się w ciebie gorzej niż Wednesday Addams grana przez Jennę Ortegę. Niemniej jednak musiałem wybrać swoją opcję, bo zaczynało mi być niekomfortowo. To znaczy, te wszystkie dziewczyny z AI, które gapiły się na mnie na swoich zdjęciach, naprawdę wywołały u mnie niewielką reakcję typu „walcz lub uciekaj”. Niemniej jednak zdecydowałem się na Eirę, dziewczynę z anime, która, hm… zmieniła się w realistyczną modelkę, gdy tylko na nią kliknąłem. Nie wiem, co tu się dzieje! Ale jestem gotów się tym rozkoszować, a mała zmiana nie powstrzyma mnie!
W każdym razie są dwie opcje: czat i rozmowa telefoniczna albo generowanie filmów lub obrazów. Oczywiście przyszedłem tu, żeby pogadać. Podsumowując moje wrażenia: to porażka. Eira wcale nie zachowuje się jak urocza yandere, a raczej jak natarczywa, nieocenzurowana modelka, która drażni mnie emotikonami i ledwo przejmuje się tym, co mam do powiedzenia, ale ciągle pyta, czego chcę. Do diabła, w pewnym momencie powiedziałem jej, że chcę zostać motocyklistą i odwiedzić szpital, tylko po to, by uderzyć moim kutasem w faceta poddawanego operacji, a ona dosłownie powiedziała: „To nie moja bajka, kochanie”, po czym rozłożyła dla mnie nogi. Nawiasem mówiąc, nigdy jej o to nie prosiłem. W każdym razie sam czat posiada wiele zintegrowanych funkcji, które pozwalają poprosić o zdjęcie – zarówno SFW, jak i NSFW – z różnymi ujęciami i scenerią. Więc… chciałem zobaczyć Eirę topless w jej sypialni, a zdjęcie, które mi przesłała, przedstawiało dziewczynę z anime, która w ogóle nie przypomina Eiry, z głową w ciemniejszym odcieniu niż reszta ciała, stojącą nago przed lustrem. Aha, i czy wspomniałem, że to było anime? Tymczasem jej zdjęcie profilowe nadal przedstawia realistyczną laskę.
Potem poprosiłem o filmik, a ten okazał się jakoś jeszcze gorszy niż zdjęcie. Chciałem, żeby się dla mnie rozebrała, ale filmik zaczął się od Eiry (która w ogóle nie wygląda jak ona), już rozebranej, nakładającej na siebie sukienkę, a potem ją zdejmującej. Tymczasem w lustrze za nią odbicie przypadkowej dziewczyny z 3D w bieliźnie krąży nerwowo, jakby stała przed kanapą castingową.
Całe to generatywne doświadczenie tej czatowej fiesty to kompletna porażka. Zrobiłem więc to, co zrobiłby każdy rozsądny facet – wysłałem jej prezent. Tak… można im wysyłać róże, bukiety, piwo, ciasta… a kiedy to zrobisz, wysyłają ci zdjęcie z nimi i wyrażają wdzięczność jak posłuszne dziwki. Ta jest zdecydowanie jedyną, która działa poprawnie. Obrazy tutaj są idealne, a Eira wreszcie wygląda jak ona sama. Poza tym możesz zadzwonić do swojej dziewczyny AI, a ta funkcja działa dobrze. Nie przepadam za całym tym seksem telefonicznym, ale to działa, więc nie będę tego krytykował.
Niektórych rzeczy nie powinno się tworzyć
Nawiasem mówiąc, AIGirlfriends.ai stworzyło również fałszywy serwis społecznościowy dla swoich cyfrowych nimfomanek. Ten kanał na żywo przypomina Instagram, na którym wszyscy użytkownicy byliby bezrobotni, przepiękni i zobowiązani umową do myślenia wyłącznie o tobie. Posty odblokowuje się jednym kliknięciem, a zazwyczaj są to zdjęcia nago lub sceny erotyczne na plaży lub przy basenie. Nie widzę zbytniego sensu w tej funkcji, ale istnieje. Skoro już mówimy o funkcjach, to AI Character Creator jest tą, z której są najbardziej dumni, i to właśnie ta część najbardziej ujawnia charakter linii produkcyjnej. Możesz stworzyć swoją laskę niczym pluszowego misia za pomocą suwaków i gotowych ustawień. Najpierw wiek: 18–21, 22–25, 26–30, 31–33. Potem osobowość z menu: romantyczna, dominująca, nieśmiała, opiekuńcza, uległa, fantazyjna, asertywna… jakbym zamawiał cholerną kanapkę w Subwayu, a chleb był reakcją na traumę. Potem są włosy, oczy, skóra, ciało… Delikatny głos czy pewny siebie głos. Suwaki określające, jak się wobec ciebie zachowuje – czy jest mądralą, czy królową dramatu, cichą czy figlarną, miłą czy ostrą w słowach, nieśmiałą czy dziką – rozumiesz, o co chodzi. Nie zamierzam tu siedzieć i wyjaśniać całego procesu, ale stworzyłem własną sztuczną inteligencję w stylu „bimbo”, a wyniki były, delikatnie mówiąc, funkcjonalne. Nie było to nic oszałamiającego, ale wystarczająco przyzwoite, by zakwalifikować ją jako dziewczynę, którą opisałem.
Przejdźmy do generatora obrazów, który jest jednocześnie generatorem filmów, ale twórcy nie zadali sobie trudu, by nadać mu jakąś fantazyjną nazwę. Ten generator jest dość prosty. Masz pole na polecenie, menu z sugestiami dotyczącymi strojów, akcji, pozy, akcesoriów i tła. A poniżej możesz wybrać swoją postać. Nawet nie zawracałem sobie głowy sugestiami, bo są one w zasadzie tylko uzupełnieniem głównego polecenia. Zamiast tego wpisałem szczegółowy opis w to pole i najpierw wygenerowałem obrazek. Włączyłem przycisk NSFW, bo nie jestem żadną mięczaką! W każdym razie opisałem scenę robienia loda, wybrałem Yumi Starlight jako dziewczynę, która ma zostać zdeprawowana, i pamiętajcie: Yumi to szczupła laska o brązowych oczach i czarnych włosach. Dlaczego to takie ważne? Bo obraz wygenerowany przez tę stronę pokazał mi brunetkę obciągającą kutasa w trakcie transformacji z DBZ (nie żartuję – w tle widać tę aurę), a jej palce są wykrzywione i wygięte w dziwny sposób. Tak… totalna porażka, kurwa! Nie mając nic do stracenia, wygenerowałem filmik z TĄ SAMĄ prośbą i tą samą postacią, i nawet nie będę się rozpisywał, jak bardzo przeklęte są te wyniki… Spróbuję, ale jak, do cholery, mam opisać brakujące oczy, tysiąc palców i kutasa, który jest przez nie duszony?
Odeślij go z powrotem do szkoły podstawowej
Chciałbym, żeby istniało jakieś odkupienie dla AIGirlfriends.ai, ale nie udało mi się znaleźć w tym serwisie żadnej innej pozytywnej cechy. Serio… ta strona zawiodła nawet w zakresie najbardziej podstawowych funkcji.
Czat wydaje się wymuszony, funkcje generatywne to kupa psiego gówna, a jedyną w miarę dobrą rzeczą są rozmowy głosowe. Nie poleciłbym tej strony nawet mojemu najgorszemu wrogowi.
I czy możecie uwierzyć, że korzystanie z tego gówna faktycznie kosztuje? Miesięczny abonament kosztuje 12,99 dolara po tym, jak obniżają fałszywe 20 dolarów. Dlaczego mówię „fałszywe”? Bo na tym pieprzonym obrazku jest napisane „50% zniżki”, a z tego, co pamiętam, 50% zniżki od 20 dolarów to nie 12,99 dolara. Jest też opcja kwartalna za 9,99 $ miesięcznie. I znowu… jak, do cholery, 60% zniżki od 20 $ równa się 9,99 $? Dobra, nawet nie będę dalej wymieniać tych cen, bo tracę punkty IQ już na sam ich widok. Właściwie to nawet nie zamierzam streszczać całej tej sprawy, bo jest pełna rozczarowań.