SinStories.app, co? To aplikacja dla kreatywnych ludzi, którzy chcą wymyślić coś wyjątkowego, ale nie mają czasu ani cierpliwości, żeby usiąść i napisać całą historię od zera. Dla tych, których serca przypominają „deszczowego psa” – całkowicie oczyszczone i spragnione fantazji, która roznieci w nich płomień pożądania. Należę do waszej ekipy. Cholera, właśnie dlatego w ogóle zacząłem pisać recenzje! Chciałem podzielić się swoim głosem, wyrazić siebie w jak najbardziej sprośny sposób, podjąć pochodnię pozostawioną przez Bukowskiego i nasączyć ją moją spermą. Wszystko po to, by napalona internetowa ekipa mogła znaleźć najlepsze strony porno w ciągu kilku krótkich sekund. A teraz… przekazuję wam SinStories, gdzie każda historia jest spersonalizowana specjalnie dla was, w pełni prywatna, bez żadnych osądów ani ukrytych haczyków. To bezpieczna przestrzeń dla was wszystkich! Po prostu wrzućcie swoje pomysły do tego dziwacznego małego pola „opisz fabułę” i patrzcie, jak sztuczna inteligencja robi swoje.
Zdradzę wam mały sekret: moja inspiracja do tworzenia prozy czerpie z różnorodnych wpływów literackich… od Chucka Palahniuka aż po niszowych autorów japońskich powieści typu light novel. I dodajcie do tego odrobinę erotyki z Tumblra… Kradnę zdania ostre jak potłuczone szkło od Palahniuka, niekończące się monologi wewnętrzne z tych powieści, które w jakiś sposób zamieniają kupno kanapki w trzyrozdziałowy kryzys emocjonalny, oraz te nieprzyzwoite bzdury, które kiedyś zalegały w mrocznych zakamarkach Tumblra przed czystką. A teraz podam ten cały chaotyczny koktajl jakiemuś kretynowi, który obecnie pisze sztuczne porno oparte na sztucznej inteligencji na SinStories, a sam skończę się masturbując o trzeciej nad ranem. O rany… Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, co z tego wyjdzie.
Wskazówki dotyczące tworzenia gorącego spotkania
Od samego początku idę na całość! Widzicie, SinStories stawia na maksymalną prostotę! Daje wam tylko DWIE opcje do zabawy: tryb fabularny i tryb interaktywny. Tryb fabularny jest dokładnie tym, na co wygląda: pojawia się okienko, w którym opisujesz fabułę, wybierasz długość – krótką, średnią, długą lub epicką – oraz poziom pikantności od łagodnego, przez gorący, aż po bardzo wyraźny. Tryb interaktywny nie generuje gotowej historii. Zamiast tego generuje sceny erotyczne jedna po drugiej, a ty możesz dostosować każdy fragment i poprowadzić opowieść w wybranym przez siebie kierunku. Oba tryby dają rezultaty. Oba działają podobnie. Jeden zapewnia większą kontrolę. Drugi po prostu generuje wyniki i na tym kończy. Ponieważ bardzo poważnie podchodzę do swojej pracy, dokładnie przetestowałem oba tryby.
Zanim jednak przejdziemy do tego, pozwól, że podam ci kilka wskazówek i porad, jak najlepiej wykorzystać to narzędzie. Przede wszystkim opisz fabułę tak prosto, jak to tylko możliwe, ale nie pomijaj szczegółów! Jeśli wprowadzasz postacie, upewnij się, że subtelnie wplatasz opisowe fragmenty, które sugerowałyby, że mają one złożone cechy charakteru, lęki lub jakąkolwiek inną złożoność. Nie pisz po prostu: „facet się boi”, „dziewczyna jest samotna”. OPISZ to, rozwiń ten wątek, powoli się w to wczuj. Fabuła jest zdecydowanie najłatwiejsza do stworzenia, ale złożoność i sposób, w jaki wszystko się ze sobą wiąże, już NIE. Zaufaj mi, subtelne rozwijanie tych elementów ma ogromne znaczenie, a SinStories tak naprawdę tego nie wymaga, ale daje ci większą kontrolę nad narracją i gwarantuje, że historia rozwinie się w dramatyczny zwrot akcji lub konflikt.
Czasami, gdy brakuje mi inspiracji i nie wiem, o czym pisać, dosłownie przewijam subreddity takie jak r/unpopularopinion czy r/rant i od razu czerpię z nich inspirację. Otwieram te wątki tak samo, jak zdesperowany facet otwiera kolejną kartkę z erotyka generowaną przez AI, napisaną przez clankerów, którzy ani razu nie poczuli tego żaru, który opisują. Ktoś wrzeszczy o ananasie na pizzy albo o tym, dlaczego ranni ludzie powinni być nielegalni, i nagle mój mózg rozjaśnia się nieprzyzwoitym zwrotem akcji. Kradnę tę złość, rozkładam ją na czynniki pierwsze, ubieram w pot i złe decyzje, a potem pozwalam, by magia zadziałała. Właśnie z takim nastawieniem chcę, żebyście tworzyli swoje historie!
Nie spełnia moich standardów
Będę z wami całkowicie szczery: wypróbowałem tryb fabularny zarówno w wersji średniej, jak i epickiej długości, i, na litość boską… brakuje w nim emocji! Ale najpierw opowiem wam o historii, którą stworzyłem. Można powiedzieć, że jest inspirowana „Nowym wspaniałym światem”. Ustaliłem ogólny ton, opisałem scenariusz, w którym świat stał się utopijną dystopią, pełną monitorowanej presji oraz algorytmu, który przypisuje każdemu bratnią duszę już przy narodzinach. Następnie wprowadziłem bohatera i drugoplanową postać, doskonale opisując każdy najmniejszy szczegół dotyczący ich, powoli je odkrywając… a kiedy już wszystko napisałem – pięćset słów fabuły i rozwoju postaci – wysłałem to do generowania. I jak już wspomniałem… brakuje w tym emocji! Spodziewałem się, że sztuczna inteligencja wykorzysta szczegóły, które zawarłem na temat bohaterów!
Jak mój bohater mówi z zesztywniałymi ustami, ledwo je otwierając, a ciepłe powietrze wydobywa się z nich sapiącym, rozkazującym głosem, a zamiast tego... dostałem opowieść, w której moi bohaterowie spotykają się, ledwo wymieniają kilka słów, bez rozwoju postaci ani ujawniania emocji, tonu, żartobliwych i przemyślanych uwag na temat ich wyglądu fizycznego czy elementów otoczenia – czegoś, co skłania do refleksji... nic z tego! Po prostu bez powodu lądują w hotelu, kurwa, i wymazują im pamięć. Całość była pełna „sztuczności” sztucznej inteligencji i szczerze mówiąc… to nigdy nie mogłoby konkurować z PRAWDZIWĄ prozą. Rozumiem. To jest sztuczna inteligencja. Nie może być idealna. Ale to? To nie to.
Następnie, w tym samym duchu, przeszedłem do trybu interaktywnego, opartego na tej samej fabule i założeniach. Ten jest nieco lepszy. Nakreśla scenę, a potem pozwala wybrać jedną z trzech gotowych opcji dotyczących tego, jak potoczy się historia w następnej scenie. Problem polega na tym, że… nie pozwala ci samodzielnie opisać ani zaproponować kolejnej sceny! Dostajesz po prostu te trzy gotowe opcje i to wszystko! Nie wspominając już o drobnych niespójnościach w sugestiach! Kiedy bawiłem się scenami, sprawiłem, że moja postać nagle zniknęła z fabuły, gdy tylko kobieta do niego podeszła. Dosłownie zamknąłem go w pokoju hotelowym, uniemożliwiając mu kontakt z nią. Nagle sztuczna inteligencja wyskoczyła z sugestią, by wysłał SMS-a do tej drugiej postaci. JAK? Nigdy nie dostał jej numeru. Dosłownie wymienił z nią tylko kilka słów i odszedł. Natychmiast. No cóż… Przyznaję, że kierowanie fabułą za pomocą sugestii AI jest całkiem fajne, ale nie aż tak, jak gdyby SinStories pozwalało mi opisywać sceny własnymi słowami.
Ponad swoje możliwości
Na domiar wszystkiego SinStories.app działa na kredyty! Wygenerowanie jednej z tych historii może kosztować od jednego do siedmiu kredytów. A w trybie interaktywnym każda scena kosztuje jeden kredyt. Więc… ile kosztuje porządna porcja kredytów? Cóż, za 1 dolara można kupić jednorazowo 20 kredytów. Jest też plan tygodniowy, który kosztuje 6 dolarów tygodniowo i zapewnia 80 kredytów co siedem dni. Plan miesięczny, który kosztuje 15 dolarów, zapewnia 150 kredytów tygodniowo. A plan roczny, który kosztuje 99,99 dolarów, zapewnia 200 kredytów tygodniowo.
Szczerze mówiąc, jak na tę cenę… nie jest tak źle. To znaczy, wciąż oczekiwałem od tego czegoś więcej, ale wezmę to, co mi się udaje zdobyć. Jeśli jednak mam być szczery, to muszę powiedzieć, że darmowa wersja Grok daje podobne wyniki jak SinStories.app. Naprawdę nie widzę sensu inwestowania pieniędzy w takie narzędzie. To kwintesencja taniej zabawy, która wystarczy na jeden dzień, a potem staje się nudna. Wypowiedzi AI stają się powtarzalne, struktura się rozpada, a całość przestaje być tak zabawna. Ale hej, to tylko MOJA opinia na ten temat. Być może niektórzy z was potrzebują czegoś takiego z jakichś powodów.