W końcu! Strona internetowa oparta na sztucznej inteligencji, która wydaje się naprawdę interesująca, a nie jak kolejna odgrzewana wersja wszystkich innych bzdur o AI w sieci. Tak, mówię o CosplayFans.ai, ale tak łatwo się nie dam nabrać! To, że ma unikalny pomysł, nie oznacza jeszcze, że jest dobra! Dlatego zamierzam rozłożyć tę stronę na czynniki pierwsze i dotrzeć do sedna sprawy. Na pierwszy rzut oka udało jej się mnie zaimponować, ale jak długo uda jej się utrzymać ten poziom? Cóż, mam nadzieję, że będzie to cholernie długo, bo jestem naładowany kawą i mam stwardnienie, które domaga się ulgi. I wiem, że jesteś w tej samej sytuacji co ja! Zacznijmy więc od tego, że po prostu zapadniemy się w fotelu (lub łóżku) i poświęcimy pieprzoną chwilę na oddech.
Nie, serio… Desperacko potrzebuję chwili wytchnienia! Od wielu godzin piszę te recenzje jedna po drugiej, a mój mózg to mały, zatłuszczony silnik, który pracuje na pełnych obrotach, odkąd tylko usiadłem. Moje zakładki mnożą się, jakby urządzały orgię rozrodczą, a CosplayFans.ai wyświetla gorące laski generowane przez AI w zbroi księżniczki Zeldy, kostiumach Deadpoola i z każdej innej serii, którą napalony prompt mógłby rozebrać – i to jest cholernie apetyczne. Muszę pomedytować jak facet, który zbyt długo gapił się na wygenerowane cycki cosplayowe. Jeśli tego nie zrobię, będę dalej przewijał, oceniał i wciągał się w dziewczyny z AI w strojach fanowskich, aż nie będę w stanie odróżnić, czy recenzuję CosplayFans.ai, czy po prostu używam tej strony jako dziury w ścianie z lepszym brandingiem. A tego przecież nie chcemy, prawda? Moja uwaga musi być precyzyjnie skupiona na wszystkich drobnych niespójnościach i wszystkich wspaniałych funkcjach.
Liniowe i bezduszne
Okej, teraz jestem gotowy, by kopać gumę i żuć tyłki, a mam ich pełno w cosplayu. Korzystanie z CosplayFans.ai jest całkiem proste. Ładujesz stronę, trafiasz na stronę główną, a ten przycisk „Przeglądaj postacie” gapi się na ciebie jak potrzebująca laska. Jak tylko w niego klikniesz, BUM! Najpierw pojawiają się „Postać w centrum uwagi”. Najpierw wyskakują te z tego tygodnia, a obecnie na czele stoi Kylie Wright jako księżniczka Zelda z prawie 200 tysiącami fanów. Potem jest Cora Wynn w cosplayu Czarnej Wdowy i Honey Lee w cosplayu Yae Miko. No dobra, cała ta bzdura z liczbą obserwujących wygląda jak sztuczka. Wątpię, żeby 200 tys. ludzi szalało na punkcie sztucznej inteligencji, ale hej… z tego, co wiem, to może być prawda. Ale odbiegam od tematu. Klikasz na jedną z tych lasek, a otwiera się jej profil/ekskluzywna galeria. Znajdziesz tam całą biografię i inne bzdury, ale co ważniejsze – dostajesz całą sesję zdjęciową z cosplayem! Zazwyczaj zaczyna się od postaci w pełnym cosplayu na zewnątrz, a gdy przewijasz, dziewczyna stopniowo staje się coraz bardziej naga, tu i ówdzie pojawiają się drobne pozy, zmienia się tło… drobne poprawki, żeby było ciekawie.
Ale rzecz w tym, że te zdjęcia sprawiają wrażenie bardzo „sztucznych” i nie przemawiają do mnie. Tak jakby… nie miały w sobie duszy! I tak, są tam jakieś pieprzone niespójności! Na przykład cała sesja z księżniczką Zeldą! Na połowie zdjęć dziewczyna ma ludzkie uszy. Na pozostałych ma uszy elfa. Ale co tam… niektórych to kręci. Nie mnie to oceniać. Następną rzeczą, jaką możesz zrobić, jest rozmowa z postacią lub wygenerowanie kolejnych obrazków. Oczywiście od razu skierowałem się na czat. System czatu na żywo jest linearny. Nie ma tu zbyt wielu funkcji poza wymianą tekstowych sprośności i możliwością zamawiania obrazków podczas rozmowy. Sam czat nie robi wielkiego wrażenia… nie ma tu żadnej ciekawej gry fabularnej, a całość sprawia wrażenie napalonej, uprzejmej sztucznej inteligencji, która zawsze spełni twoje żądania. Nie jest to system, w którym spędziłbym wiele godzin. Skoro już tam byłem, przetestowałem funkcję zamawiania zdjęć i działa ona zgodnie z przeznaczeniem. Strój jest znowu spójny, ale kilka szczegółów zostało zmienionych lub całkowicie usuniętych. Zasadniczo żadne kolejne zdjęcie nie jest takie samo i szczerze mówiąc… nie wydaje mi się to zbyt wciągające. Dlatego prawdopodobnie wkrótce zrezygnuję z tej opcji.
Daleko od ideału
Oprócz czatu na tej stronie dostępna jest sekcja „Generuj obraz” i to właśnie tam będę spędzać większość czasu, ponieważ tekstowe treści erotyczne nie spełniły moich oczekiwań. Proces generowania obrazu jest prosty: wybierasz postać spośród licznych opcji, a następnie tworzysz prośbę, korzystając z kilku gotowych ustawień dotyczących sceny, akcji, ciała, ubioru, akcesoriów, widoku/perspektywy itp. I tu pojawia się coś, co mnie cholernie dezorientuje: żadna z akcji dostępnych w ustawieniach wstępnych nie zawiera motywów NSFW ani pornograficznych, a niektóre z nich są dosłownie mylące. Na przykład… jest całe menu ustawień domyślnych dotyczących ubioru i akcesoriów, jakbym musiał zmieniać ubranie postaci generowanej przez AI, która JUŻ jest w cosplayu. Ale to nie jest najgorsze! Właściwie wygenerowałem obraz, na którym Shiori Ren występuje w cosplayu jako D.VA, nie ruszałem ani ubrań, ani akcesoriów, tylko ustawiłem scenę w cyberpunkowym mieście, nadałem jej szczupłą sylwetkę i dodałem zbliżenie.
Efekt? Cholernie dziwny! Ta suka porzuciła cały cosplay D.VA i stała się cybernetyczną laską z świecącymi cyckami i całą resztą. Potem wygenerowałem kolejne jej zdjęcie! Tym razem ustawiłem scenerię z kwitnącymi wiśniami, wybrałem pozę w kucki, ujęcie od tyłu… i to znowu całkowicie zmieniło wszystko w jej wyglądzie! Na tym zdjęciu ujęcie nie jest z tyłu, jak chciałem, tylko z boku. Ma na sobie jakąś bieliznę i różową spódniczkę, a w tym zdjęciu nie ma absolutnie nic seksualnie pociągającego.
Więc… cały ten system to porażka! Jedynym sposobem na wygenerowanie czegoś choćby w połowie interesującego jest nawiązanie rozmowy z tymi postaciami i poproszenie o zdjęcia w ten sposób. Poza tym będziesz otrzymywać wyniki, które nie mają nic wspólnego z cosplayem! Chciałem zobaczyć prawdziwe, pełne duszy cosplaye. To właśnie dlatego w ogóle usiadłem z erekcją i kawą i dałem temu generatorowi szansę. Oglądałem za dużo „My Dress-Up Darling”, a to dziwaczne anime poruszyło moje serce. Spędziłem godziny, obserwując, jak Gojo szyje, aż bolały ją palce. Nie wspominając już o piance, kleju, późnych nocach, dziewczynie przemieniającej się w postać, bo kocha ją na tyle, by za nią krwawić. To jest cosplay… To jest dusza! Człowiek nadający ciało fantazji, aż ta fantazja spoci się w szwach. A potem przychodzę tutaj, wybieram Shiori Ren jako D.Va, proszę o ujęcie z tyłu w kucki pod kwitnącymi wiśniami, a ta maszyna wzrusza ramionami, nakłada różową spódniczkę i bieliznę, a potem pokazuje mi widok z boku, na którym nic nie widać, i ja się, kurwa, wściekam!
Głosuj na naszego ulubionego głupka
Jedyna rzecz, która tutaj faktycznie działa jak należy, to sekcja „Prośby” na tej stronie, która pozwala społeczności wziąć udział w zabawie!
CosplayFans.ai zasadniczo pozwala zgłaszać pomysły na cosplay, głosować na popularne prośby, a postać z najwyżej ocenioną prośbą pojawi się w ciągu 2–3 tygodni. Obecnie na czele listy znajdują się Misa Amane, Marin Kitagawa i Księżniczka Mononoke. Może zgłoszę prośbę tak dla zabawy, ale już wiecie, że zagłosowałem na Marin, bo to taka głupia postać.
Każda inna strona na tej witrynie wydaje się być tylko wypełniaczem, bo wszystkie pokazują postacie! Strona z najlepszymi twórcami? Pokazuje najwyżej oceniane postacie. Katalog? Pokazuje wszystkie postacie. Postacie? No jasne… a na dodatek to gówno kosztuje! No tak… to pieprzone członkostwo próbne w CosplayFans.ai kosztuje 29,95 dolarów jako jednorazowa opłata, ale obecnie jest 70% zniżki, więc można je kupić za 9,95 dolarów. W zamian otrzymujesz 25 tokenów, możliwość korzystania z generatora obrazów opartego na sztucznej inteligencji, funkcję czatu oraz dostęp do katalogu postaci.
Jest też właściwa subskrypcja miesięczna, która kosztuje 15 dolarów miesięcznie i zapewnia wszystkie poprzednie funkcje oraz dostęp do ekskluzywnych treści, o których wspominaliśmy wcześniej, a także możliwość pobierania zdjęć. Są też subskrypcje trzymiesięczne i roczne. Jedynymi zauważalnymi korzyściami z tych opcji są możliwość zamawiania niestandardowych postaci oraz dostęp do funkcji przedpremierowych. Szczerze mówiąc… ta strona w ogóle nie spełniła moich oczekiwań. Ale hej, niektórym z was może się to spodobać, więc róbcie, jak chcecie.