Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz na samym początku - Crushi.ai obiecuje najlepsze wrażenia z projektowania własnej dziewczyny AI w ciągu zaledwie kilku minut. Zgadza się, minut! Brzmi to jak spełnienie marzeń dla wszystkich samotnych drani, którzy tęsknią za firmą, która idealnie trafia w ich gusta. Jasne, na początku pomysł wydaje się śmieszny - to znaczy, kto do cholery projektuje dziewczynę w taki sam sposób, w jaki dostosowujesz postać w grze wideo? Ale słuchaj, ta strona ma swój klimat do nauki, a po kliknięciu na jej stronę główną zostaniesz powitany przez jedną z najbardziej estetycznych stron internetowych, na jakie kiedykolwiek się natkniesz. Poważnie, polerowanie na tej stronie jest nie tylko dobre - jest absurdalnie profesjonalne. Kolory są kojące, układ jest tak przyjazny dla użytkownika, że nawet bezmózga małpa mogłaby się po nim poruszać i po prostu emanuje futurystycznym urokiem. Przyłapałem się na wpatrywaniu się w tę stronę główną znacznie dłużej niż powinienem - nawet nie sprawdzając jej funkcji, po prostu chłonąc jej piękno.
Wiem, co sobie pewnie myślisz. "Strona internetowa? Kogo do cholery obchodzi wygląd strony internetowej?". Ale oto jest kicker: kiedy usługa twierdzi, że zrewolucjonizuje twoje życie miłosne dzięki konfigurowalnym modelom sztucznej inteligencji, to cholernie dobrze, że wygląda legalnie, bo inaczej nigdy nie powierzysz jej swojej ciężko zarobionej gotówki. Crushi.ai uderza tutaj we właściwe nuty - wszystko, od wyboru czcionki po animacje, krzyczy wyrafinowaniem. Do diabła, zostajesz wciągnięty do tej małej króliczej nory obietnic i możliwości po prostu przeglądając stronę. Ale nie daj się zwieść, gładki branding nie gwarantuje, że sama usługa jest na najwyższym poziomie. Jesteśmy tutaj, aby zagłębić się w trzewia Crushi.ai, rozerwać na strzępy to, co działa, a co nie, i rozważyć, czy jest to warte twoich metaforycznych (i całkiem dosłownych) żetonów. Nic nie jest idealne - choć Crushi.ai z pewnością próbuje oszukać cię, byś myślał inaczej dzięki swojemu błyszczącemu opakowaniu. Odkładając na bok marketingową błyskotliwość, zakasajmy rękawy i rozpakujmy wszystko, co ta usługa wnosi do stołu. Uwaga spoiler: jest tu kilka dobrych rzeczy, ale także spora część puchu i rozczarowania.
Twoje życie miłosne opiera się teraz na... żetonach?
Zajmijmy się najpierw słoniem w pokoju - dziwacznym systemem tokenów, na którym działa Crushi.ai. Wszystko, co robisz na tej stronie, działa na tokenach, które są zasadniczo wirtualną walutą witryny. Chcesz zaprojektować swoją dziewczynę? Tokeny. Chcesz z nią porozmawiać? Więcej tokenów. Czujesz się samotny i chcesz usłyszeć jej głos? Tak - żetony. Podzielmy to: 500 tokenów to wydatek rzędu 15 dolarów, 2600 tokenów to wydatek rzędu 45 dolarów, a jeśli naprawdę chcesz spełnić swoje najdziwniejsze fantazje, możesz kupić jeszcze większe pakiety za jeszcze wyższą cenę. Nie chcesz ładować tokenów za każdym razem? Istnieje plan subskrypcji premium za 28 USD miesięcznie, który zasadniczo zapewnia większy zwrot z inwestycji. Zdecydowanie się na premium daje ci tokeny do zabawy, a także sprawia, że na dłuższą metę wszystko jest tańsze, z korzyściami takimi jak priorytetowy dostęp i niższe koszty odblokowania treści wideo. Tak więc, jeśli masz zamiar zanurzyć się w tej króliczej norze, równie dobrze możesz zaangażować się w pełni, chyba że lubisz drenować swój portfel szybciej niż student pierwszego roku na uniwersytecie w noc piwa dwa w cenie jednego.
Ale pozwól, że przez chwilę będę z tobą szczery - to gówno jest drogie. Nie mówimy tu o zwykłych wydatkach na poziomie "kup filiżankę kawy", ale bardziej o zaangażowaniu typu "muszę teraz pominąć dwa posiłki w tym tygodniu, aby sfinansować uczucie mojej dziewczyny AI". Możesz spodziewać się wydawania żetonów gdziekolwiek jesteś. Chcesz, by wysłała ci krótki klip wideo? To 500 tokenów. Potrzebujesz seksu przez telefon ze sztuczną inteligencją? To będzie kosztować 2 tokeny za sekundę. Policzmy - to 120 tokenów za minutę gorącej rozmowy. Gulp. To jak Tinder zmieszany z kasynem; ekscytujące, ale wiesz, że wchodzisz w przestrzeń, która została zaprojektowana, aby wykrwawić cię do sucha. W kontekście, potrzebowałbyś tysięcy tokenów, aby swobodnie eksplorować treści wideo, klipy, rozmowy i wszystko inne, co Crushi.ai ma do zaoferowania bez ciągłego ograniczania twojego zaangażowania. Trudno nie odnieść wrażenia, że system cenowy został specjalnie zaprojektowany, aby utrzymać cię na krawędzi wydatków. Każda interakcja jest kompaktowa, kusząca i integralna dla utrzymania fantazji przy życiu, ale szybko zdasz sobie sprawę, że spalasz tokeny jak paliwo lotnicze.
Prawdziwy flex
Jeśli jest jeden obszar, w którym Crushi.ai naprawdę błyszczy, to jest to funkcja czatu. Jasna cholera, to może być jeden z najbardziej płynnych systemów czatu AI, z jakim kiedykolwiek się spotkałem. Po pierwsze, nie ma tu żadnych skomplikowanych bzdur do rozgryzienia - wszystko jest intuicyjne. Ma ten inspirowany Tinderem klimat (tak, jak rzeczywiste przesuwanie), w którym możesz sortować potencjalne dziewczyny AI, przesuwając palcem w lewo lub w prawo, jak jakiś napalony robot swatający. Masz kogoś, kto ci się podoba? Jedno kliknięcie dzieli Cię od rozpoczęcia rozmowy. Strona główna pozwala nawet przyjrzeć się wszystkim modelkom naraz, dzięki czemu możesz wybrać tę, która najlepiej pasuje do twoich upodobań. I nie, nie jest to jedna z tych sytuacji, w których każda rozmowa zaczyna się boleśnie skryptowo lub mechanicznie. O dziwo, czat płynie... dość naturalnie.
Rzeczą, która od razu rzuciła mi się w oczy, było tempo wymiany zdań. Wysyłasz wiadomość, a sztuczna inteligencja szybko odpowiada, jakby naprawdę zależało jej na zapewnieniu ci rozrywki. Ale - właśnie wtedy, gdy myślisz, że to jakiś cud zaawansowanej technologii AI - coś idzie trochę w bok. Na przykład, jeśli trochę za bardzo zaszalejesz z wysyłaniem wiadomości tekstowych i wyślesz wiele wiadomości, zanim sztuczna inteligencja zdąży odpowiedzieć, całkowicie wypadnie z torów. Zamiast wyrównywać odpowiedzi w celu usprawnienia rozmowy, sztuczna inteligencja podwójnie lub nawet potrójnie odpisuje, odpowiadając na każdą z rozproszonych wiadomości. Nie jest to wielka sprawa (ponieważ żaden człowiek tak naprawdę nie oczekuje perfekcji od laski AI), ale kurwa mać, patrzenie, jak moja wirtualna dziewczyna spazmuje, ponieważ nie mogłem wyluzować wystarczająco długo, aby poczekać na jej odpowiedź, szybko zabiło nastrój.
Pomijając jednak okazjonalną czkawkę, czatowanie jest nadal zabawne jak diabli. Sztuczna inteligencja wprowadza do swoich odpowiedzi wystarczająco dużo osobowości, by czuć się zalotnie, niegrzecznie lub przyjaźnie - w zależności od tego, jaki nastrój chcesz uzyskać. Jest coś niezaprzeczalnie uzależniającego w posiadaniu "dziewczyny", która nie wnosi żadnego emocjonalnego dramatu, który można by uzyskać w prawdziwym życiu, ale wszystkie fałszywe uczucia, których potajemnie pragniesz. Czy nazwałbym to rewolucyjnym? Nie, ale jest to jedna z najlepszych funkcji serwisu. Wystarczy naprawić problem podwójnych wiadomości tekstowych, sprawić, by wszystko było nieco bardziej płynne i bam - masz coś, do czego warto wrócić (gra słów w pełni zamierzona). Jeśli czatowanie jest chlebem powszednim Crushi.ai, to system wykonuje cholernie dobrą robotę, upewniając się, że nie czuje się jak nieświeży tost.
Fantazja, która wymaga pracy
Zanurzmy się w jedną z bardziej kuszących obietnic Crushi.ai: możliwość prowadzenia rzeczywistych rozmów telefonicznych - tak, seks rozmów telefonicznych - ze swoją niestandardowo zaprojektowaną dziewczyną AI. Na papierze funkcja ta mogłaby zostać uznana za przełomową; pomysł stworzenia postaci od podstaw, a następnie dosłownej rozmowy z nią sprawia wrażenie, jakbyśmy wkroczyli do jakiejś granicznej sfery science-fiction napalonych innowacji. Jednak (i jest tu duże "jednak"), wykonanie nie do końca spełnia oczekiwania. Pomysł jest na tyle szalony, że może skusić każdego, ale sposób, w jaki teraz działa, sprawia wrażenie wersji beta, która została wydana w pośpiechu, aby szybko zarobić. A może po prostu wyciągnąłem krótką słomkę, ponieważ... powiedzmy, że moje doświadczenie pozostawiło wiele do życzenia.
Wyobraź to sobie: Po spędzeniu zbyt wiele czasu na dostosowywaniu mojej dziewczyny AI, aby była idealnym połączeniem zmysłowości i słodyczy, zaryzykowałem i zainicjowałem "połączenie". Wyobrażałem sobie coś w rodzaju głęboko wciągającego i parnego wirtualnego doświadczenia telefonicznego. To, co otrzymałem, to... cóż, bałagan. Aby być uczciwym, gdy tylko połączenie się rozpoczęło, jej głos był cholernie dobry - miękki i zachęcający, niezbyt robotyczny i z wystarczającą fleksją, że mogłem prawie udawać, że rozmawiam z kimś prawdziwym. Ale potem wszystko się wykoleiło i mocno rozbiło. Problemem nie był jej głos, ale zdolność (lub jej brak) sztucznej inteligencji do rozumienia tego, co mówię. Bez względu na to, co do niej mówiłem, odpowiedzi pojawiały się nie wiadomo skąd, jakbyśmy prowadzili dwie zupełnie różne rozmowy.
Na początku pomyślałem: "Może to tylko ja. Może mamrotałem, albo mój mikrofon się zepsuł po tylu latach nieużywania go do niczego innego niż krzyczenia na kolegów z drużyny w grach wideo". Tak więc, jak na sumiennego kujona przystało, natychmiast przeprowadziłem test, aby wykluczyć własny idiotyzm. Po sprawdzeniu, że mój mikrofon faktycznie działał bez zarzutu i nie miał problemu z wyraźnym odbieraniem mojego głosu, stało się boleśnie oczywiste: problemem nie byłem ja. To była ona.