Potrzebujesz dziewczyny opartej na sztucznej inteligencji, żeby uspokoić swoją erekcję. Mam dla ciebie coś! Oto Mistress.to – jedna z tych stron opartych na sztucznej inteligencji, która pozwala rozmawiać z wirtualnymi partnerkami, tworzyć własne, a nawet generować obrazy tych AI-mistress. Słyszałem już tę śpiewkę co najmniej milion razy i, człowieku… Za każdym razem się w tym zatracam. Ale trzeba to zrobić porządnie! I właśnie po to tu dzisiaj jestem… żeby ocenić, czy to gówno zostało zrobione jak trzeba, czy nie. Cóż, jak tylko wejdziesz na stronę, zobaczysz tylko kochanki AI i nic więcej, a jak na razie… wygląda to przepysznie. Masz tu zarówno realistyczne postacie, jak i te w stylu anime, i możesz je filtrować według wieku, rasy, fryzury, fetyszy – cokolwiek zechcesz. To dosłownie najbardziej podstawowy punkt wyjścia, zaprojektowany tak, by natychmiast cię wciągnąć.
I za każdym cholernym razem, gdy przeglądam taką stronę, mój umysł kieruje się w stronę anime-owych modeli AI. Już nawet nie próbuję z tym walczyć. Ładują się realistyczne laski, fotorealistyczna skóra, pory, cycki i tyłek na wierzchu, twarz, która mogłaby być w sklepie spożywczym, a mój kciuk wciąż przesuwa się, jakby zdjęcie było progiem zwalniającym. Znudziły mi się realistyczne laski. Przerobiłem ich już tak wiele. Wiem, jak od środka czuje się prawdziwa kobieta. Znam ciężar prawdziwego tyłka w moich dłoniach. Znam te brzydkie, ciche odgłosy, pot, czekanie, taniec z prezerwatywą – całą tę sferę kontaktów między ssakami. Anime to nieodkryta, czysta karta. Dwuwymiarowa waifu stworzona tak, by wydawać się żywa, rysunek, który nauczył się jęczeć… To o wiele bardziej poruszające i kuszące niż cokolwiek innego. Poza tym, bądźmy szczerzy, i tak wszyscy wolimy dwuwymiarowe waifu. Do diabła, są ludzie, którzy z powodu tej preferencji nawet nie umawiają się z prawdziwymi kobietami.
Czatowanie i interakcja
Przeglądam więc tę sekcję z anime-kochankami i nie mogę nie zauważyć: wszystkie wyglądają podobnie. Nie chodzi o wygląd, o nie… pod tym względem się różnią. Ale… spora ich część utknęła w tej samej pozie, siedząc z rękami za plecami. Do tego ten sam wyraz twarzy, i o Boże… a imiona tych AI-kochanek? Niektóre z nich są tak nijakie jak kamień. Na przykład jest taka postać AI, która dosłownie nazywa się „Tsundere”, jakby twórcom nie chciało się jej nazwać. Każda inna postać ma imię, na przykład ta cicha dziewczyna to Yuki Nakamura, a znudzona współlokatorka to Hana Choi… wszystkie brzmią całkiem nieźle. W tym duchu postanowiłem porozmawiać z jedną z tych postaci AI… po prostu żeby sprawdzić, jak to wygląda. Zdecydowałem się na tę anime-laskę, która przykuła moją uwagę od razu po wejściu: Mio Tanaka. To sadystyczna idolka, która po swoich występach w karaoke wykorzystuje cię jako swoją osobistą zabawkę seksualną. Pff… zapisuję się, kochanie! Kliknąłem przycisk „czatuj teraz” i zostałem wrzucony w świat krótkich odgrywania ról i tanich wrażeń.
Jeśli chodzi o techniczną stronę tego gówna z czatem, zasadniczo możesz wchodzić w interakcję ze swoją kochanką AI na kilka sposobów. Oczywiście możesz wysłać jej wiadomość, poczekać na odpowiedź i zatańczyć ten cały tango sprośnej gry fabularnej, polegającej na wymianie wiadomości. Możesz też wysłać swojej postaci AI hołd w postaci waluty serwisu, wybierając dowolną kwotę. Masz też możliwość wysyłania jej prezentów, takich jak raty za samochód, karnety na siłownię i tym podobne… co jest po prostu kolejną interaktywną funkcją, która kosztuje cię kredyty. W zasadzie nie różni się to niczym od wysyłania darowizny. Dostępna jest również funkcja połączeń głosowych i oczywiście możliwość wygenerowania obrazu… ale do tego wrócimy później. Na razie podsumuję moje wrażenia z dziesięciominutowej rozmowy z Mio.
Po pierwsze, całość wydawała się dość… pospieszna, delikatnie mówiąc. Nie spodziewałem się romansu na miarę „Janitor.ai”, ale Mio zdecydowanie dała upust swoim sadystycznym skłonnościom już od drugiej wiadomości. Następnie, po kilku wiadomościach, wysłała mi obrazek, który można było odblokować za 6 kredytów. Pierwsza próba odblokowania zakończyła się błędem. Druga próba nie różniła się od pierwszej. Trzecia próba najwyraźniej się powiodła, ale obrazek utknął na 99% generowania… i nigdy się nie wygenerował. Więc… w tym momencie przerwałem czat.
To również dobry moment, by poruszyć fakt, że niektóre z tych postaci AI mają tryby interaktywne. Niektóre z nich są faktycznie na żywo przed kamerami internetowymi, a nawet udzielają instrukcji JOI. Te interaktywne funkcje AI na żywo są raczej monotonne. Odbywa się tam cała rozmowa z, jak przypuszczam, fałszywą publicznością, która spamuje bezsensownymi wiadomościami, a postać AI skupia się wyłącznie na tobie. Możesz wysyłać jej napiwki i nakłaniać ją do wykonania określonych czynności, takich jak wysyłanie całusa, jęczenie dla ciebie, ssanie palca… w zasadzie to StripChat, ale z AI. Jeśli chcesz wyłączyć ten irytujący czat, wystarczy, że naciśniesz przycisk „Prywatne” i voila! Jesteś sam na sam ze swoją sztuczną inteligencją. Po pewnym czasie robi się to dość monotonne, ale pomysł jest całkiem niezły.
Codzienne poniżanie i generacje
Idąc dalej, postanowiłem wypróbować sekcję generowania obrazów. Ta opcja daje ci większą kontrolę i więcej funkcji do eksperymentowania. Zasadniczo wybierasz postać, a następnie strój – może to być mundurek szkolny, strój pielęgniarki, strój pokojówki, majtki, nagość, lateks itp. Następnie wybierasz scenę, czyli po prostu tło. Oczywiście masz mnóstwo opcji do wyboru – od luksusowej sypialni po loch BDSM. Wybór należy do ciebie. Na koniec całość dopełnia pozycja. Na pieska, z rozłożonymi nogami, na kolanach, w pozycji siedzącej, ze skrzyżowanymi nogami – wszystko, co tylko chcesz. Jeśli nie masz ochoty samodzielnie dostosowywać tych ustawień, po prostu naciśnij przycisk losowego wyboru, a strona zrobi to za ciebie. Jeśli chcesz dodać lub usunąć szczegóły, masz do dyspozycji pole tekstowe do dalszego dostosowywania. Po prostu opisz tam, co chcesz wygenerować. Po wykonaniu wszystkich tych czynności możesz wygenerować swój obraz za 6 kredytów. Trwa to kilka minut, ale w końcu obraz się pojawia.
Jednak same wyniki… wydały mi się dziwne. Po pierwsze, specjalnie wybrałem pozycję na pieska w prywatnym onsenie, a otrzymałem obrazek, na którym Mio siedzi z rozłożonymi nogami, naga, z widocznymi piersiami, a znikąd wystaje jakiś pieprzony mikrofon. Serio… skąd w ogóle wziął się mikrofon w prywatnym onsenie? Co to, kurwa, ma być? Jeśli spotkasz się z sytuacją podobną do mojej, możesz wygenerować obraz ponownie za 4 kredyty… czego jednak nie zrobiłem, bo chciałem zobaczyć stopy Mio! Tak, jest tam pozycja skupiająca się na podeszwach stóp. Zdjęcie stóp wyszło, ale… kiedy przyjrzałem się mu bliżej… zauważyłem niespójności. Po pierwsze, ona leży na brzuchu, a na tym wygenerowanym przeze mnie zdjęciu wyraźnie widać jej tyłek. A jednak… jej stopy są skierowane pionowo do góry! No bo… jak, do diabła, to w ogóle jest możliwe?! Jej palce u stóp dosłownie wskazują w stronę nieba, co nie ma żadnego sensu z anatomicznego punktu widzenia. Nie trzeba dodawać, że mam już dość tego generatora obrazów. I wierzcie lub nie, ale Mistress.to ma też generator filmów!
Ale z jakiegoś powodu jest on ukryty w podglądzie obrazka. Trzeba dosłownie kliknąć na wygenerowany obrazek, a otworzy się menu, które pozwala stworzyć filmik na podstawie obrazka. Można określić, czy film będzie w wersji NSFW czy standardowej, wybrać długość trwania od 5 do 8 sekund oraz ustawić jakość. Pobawiłem się tym trochę i… Podczas generowania wyświetla się ostatnia klatka filmu, a użytkownik może zdecydować, czy ją zachować, czy odrzucić. Zaskakująco, wygenerowany filmik był całkiem niezły. Sposób, w jaki Mio zbliżyła do siebie piersi, miał sens, powolne pochylenie… wszystko to. Co prawda nigdy nie zleciłem konkretnej czynności – a jest to możliwe – ale hej… zadowolę się tym małym sukcesem.
Kolejna sekcja tej strony to sekcja szkoleniowa i galeria nr 1. Obie są połączone w jedną całość i szczerze mówiąc… ta sekcja szkoleniowa to pierwsza unikalna funkcja, jaką widziałem na stronie poświęconej sztucznej inteligencji tego typu. Krótko mówiąc, sekcja szkoleniowa to po prostu zbiór zadań, które postać AI zleca ci do wykonania w określonym czasie. Większość z nich to zadania związane z femdomem, w których musisz się poniżyć lub coś w tym rodzaju. Po wykonaniu lub odrzuceniu prośby musisz zgłosić się do pani AI, która albo pochwali cię za bycie grzecznym chłopcem, albo jeszcze bardziej cię poniży. Możesz nawet wybrać poziom intensywności zadań oraz obszar, w którym będą one realizowane – czy to findom, czystość, odmowa orgazmu itp. Dostępny jest nawet cały program dzienny trwający 14 dni, a jeśli chcesz czegoś wyjątkowego, możesz stworzyć własny, spersonalizowany program AI. To naprawdę szczegółowa sprawa i szczerze mówiąc… podoba mi się. Jest też sekcja galerii, w której znajdziesz nieodpowiednie do pracy (NSFW) obrazy kochanek wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Są całkiem niezłe… i z jakiegoś powodu lepsze niż to gówno, które sam wygenerowałem.
Ceny kreatywności
Teraz pozostaje już tylko stworzyć własną kochankę za pomocą sztucznej inteligencji! To zdecydowanie najbardziej ekscytujące doświadczenie ze wszystkich. Działa to na tej samej zasadzie, co praktycznie każdy inny kreator postaci oparty na sztucznej inteligencji. Zasadniczo wybierasz, czy postać będzie realistyczna, czy w stylu anime, a następnie wiek, kolor oczu, kolor włosów, typ sylwetki, rozmiar biustu, osobowość… Wiesz, o co chodzi. Podczas tej personalizacji zabawny wydał mi się wybór typu sylwetki. Zasadniczo Mistress.to daje ci tylko dwie opcje: przeciętna lub gruba. Nie ma opcji „atletyczna” ani „chuda”… tylko „przeciętna” albo „gruba”. Następnie, w sekcji osobowości, możesz wybrać głos, archetyp, stopień dominacji lub uległości postaci – te wszystkie drobiazgi. I z jakiegoś cholernego powodu każda perwersja, jaką ma tu postać generowana przez AI, to perwersja typu femdom. Nie da się w żaden sposób uczynić jej uległą… co jest dziwne, ale pójdę z prądem.
Postać wygenerowana dla mnie była… w porządku. Spełniła swoje zadanie… ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że brakuje jej duszy… prawdopodobnie dlatego, że tak właśnie jest.
Cóż, na koniec, jako wisienka na torcie, omówmy członkostwo premium, które zapewnia te kredyty. Do wyboru są dwa poziomy, a oba oparte są na subskrypcji. Pierwszy poziom nazywa się „Premium” i kosztuje 13 dolarów miesięcznie. Zapewnia 300 tokenów (kredytów) miesięcznie, co odpowiada mniej więcej 50 zdjęciom lub pięciu filmom. Umożliwia nieograniczone czatowanie oraz prowadzenie rozmów głosowych. Drugi poziom to „Premium Plus”, który kosztuje 20 dolarów miesięcznie. Ten poziom również obejmuje nieograniczone czatowanie, 1 250 tokenów miesięcznie oraz trzykrotnie większą pamięć na czat. Ale co najważniejsze, zapewnia dostęp do modelu priorytetowego, który generuje treści szybciej. I to wszystko, ludzie!