Właśnie doszedłeś z jakąś nieznajomą laską? Spokojnie, FaceFury.com przychodzi z pomocą! Jeśli żyjesz w jaskini, pozwól, że przedstawię ci tę stronę. Zasadniczo FaceFury.com to serwis napędzany przez krasnoludy, który wysyła grupę brodatych, uzbrojonych w siekiery krasnoludków, by na podstawie jednego zdjęcia odnalazły osobę, której szukasz! Powiedzmy, że właśnie obejrzałeś klip porno. Laska miała spore cycki, idealnie wygięła plecy, tyłek jej się podskakiwał – cała ta otwiera. Ale… nigdzie nie ma jej imienia! Co robisz? Zrób zrzut ekranu z jej twarzą, wyślij go na FaceFury.com i pozwól krasnoludom zająć się poszukiwaniami! Po kilku sekundach otrzymasz potencjalne dopasowania. Jest duża szansa, że wśród nich znajdzie się właśnie ta laska, której szukasz! A w najgorszym przypadku? Trafisz na kogoś, kto wygląda podobnie.
No dobra, ta strona tak naprawdę nie jest prowadzona przez krasnoludy. W końcu krasnoludy nie istnieją… prawda? Mimo to wyobrażam sobie całą podziemną salę pełną niskich, brodatych maniaków, którzy całe życie spędzają na wymachiwaniu siekierami pomiędzy zmianami poświęconymi wyszukiwaniu twarzy na podstawie odwróconych obrazów dla samotnych szukających przygód. Ich życie pełne rozpusty byłoby legendarne. Bez światła słonecznego, bez prawdziwych imion, tylko niekończące się tunele wyłożone dyskami twardymi i nieustanne kapanie lubrykantu zmieszanego z piwem. Umarliby tak samo, jak żyli: w połowie ruchów, w połowie wyszukiwania, z ostatnim zrzutem ekranu wciąż ładującym się na ekranie, podczas gdy reszta klanu wznosiłaby kufel za kolejną pomyślnie zidentyfikowaną parę piersi. Szczerze mówiąc… ten cały chwyt marketingowy z krasnoludami to geniusz! Wzięli najstarszą fantazję o ukrytych pracownikach, którzy nigdy nie widzą światła dziennego, i zamienili ją w idealną maskotkę dla najbrudniejszej odmiany pracy detektywistycznej w internecie. Żadna sztuczna inteligencja nie nadąży za tym. Kropka.
Rozbijanie iluzji
No dobrze, pomijając krasnoludy, ta strona faktycznie sprytnie radzi sobie z dopasowywaniem twarzy. Zasadniczo analizuje geometrię twarzy na przesłanym przez Ciebie zdjęciu. Takie rzeczy jak odległość między oczami, kształt linii szczęki i budowa nosa. Następnie przekształca te dane w unikalne matematyczne „odciski palców”. Po zakończeniu tego procesu przeszukuje swoją bazę danych publicznie indeksowanych obrazów, aby znaleźć wizualnie podobne twarze i zwraca dopasowania wraz z wynikami pewności. Ale uwaga – nawet FaceFury nie ma dostępu do zablokowanych lub prywatnych stron/treści! Indeksuje publicznie dostępne zdjęcia z profili w mediach społecznościowych, artykułów prasowych, stron osobistych i innych otwartych źródeł internetowych. Jeśli więc dana osoba nigdy nie udostępniła treści publicznie, nigdy nie znajdziesz dopasowania.
Ponadto przed skorzystaniem z tego narzędzia należy pamiętać, że dokładność wyników zależy od jakości zdjęcia! Wyraźne zdjęcie z przodu zazwyczaj zapewnia wyniki dopasowania powyżej 85%. Zdjęcia z profilu lub obrazy o niskiej rozdzielczości dadzą niższe wyniki pewności dopasowania. Wyniki są uszeregowane według podobieństwa, więc musisz sam uważnie się przyjrzeć i znaleźć odpowiednie źródło. W BARDZO rzadkich przypadkach FaceFury.com może wyświetlić komunikat o błędzie „Nie wykryto twarzy”. Może to oznaczać wiele rzeczy, ale zazwyczaj oznacza, że dostarczone zdjęcie jest niskiej jakości, zrobione pod ekstremalnym kątem lub mocno przerobione. Wszystko jasne? Świetnie… ta wiedza będzie Ci potrzebna, aby uzyskać dokładne wyniki.
Uff… Bardziej podobał mi się ten kąt z krasnoludami! Cały ten techniczny żargon jest o wiele mniej atrakcyjny niż małe, brodate stworki drążące tunele w internecie. Nie zapisałem się na wykład o geometrii twarzy i matematycznych odciskach palców. Zapisałem się na wyobrażenie sobie niskich, napalonych drani wymachujących kilofami wśród szaf serwerowych, mamroczących coś o liniach szczęki i grzbietach nosa. Zamiast tego dostaję suche wyjaśnienia na temat publicznie indeksowanych obrazów i komunikaty o błędach, które brzmią, jakby zostały napisane przez komisję. Chcę, żeby krasnoludy były prawdziwe, nawet jeśli każda racjonalna część mojego mózgu wie, że to tylko logo! Chcę się nimi pochwalić przed znajomymi, twierdząc, że mam potężną armię opancerzonych małych ludzików, którzy wykopują dla mnie różne rzeczy. Brzmi to jak coś, w co dwunastoletni ja naprawdę by uwierzył. Ale hej… to gówno nie ma znaczenia! Liczy się to, że FaceFury.com przynosi rezultaty. Do tego właśnie się to sprowadza.
Sprzedaż ubrań na pchlim targu
Oczywiście przetestowałem tego złego chłopca! Zacząłem po prostu wrzucając tam własną twarz! Tak… nie moją rudowłosą maskotkę, ale moją prawdziwą twarz! Oczywiście nie dało to żadnych wyników! Dlaczego? Bo nigdy nie wrzucałem swojego zdjęcia do internetu! Tak… zawsze byłem tym jednym kolesiem z anime’owym zdjęciem profilowym na Instagramie, zbliżającym się do trzydziestki. Potem wrzuciłem zdjęcie przypadkowej laski, którą znalazłem w Google Images. Wyświetliło się kilka wyników, ale większość z nich to spam. Cóż… to znaczy, że ludzie nadużywają tego zdjęcia stockowego z Google praktycznie wszędzie! No dobra, a teraz część zabawowa! Wrzuciłem tu kilka zdjęć moich kumpli, żeby zobaczyć, co się pojawi. I jakoś… udało się znaleźć artykuł o moim kumplu, w którym jest zdjęcie, na którym sprzedaje ciuchy na pchlim targu! Tak… serio, jak to, kurwa?! Zawsze wiedziałem, że sprzedaje tam ciuchy, do diabła… sam regularnie bywam na tym pchlim targu. Ale ani on, ani ja nie mieliśmy pojęcia, że jakiś kanał informacyjny zrobił mu zdjęcie, opublikował przypadkowy reportaż o pchlim targu i wrzucił to do internetu. A te cholerne krasnoludki to znalazły!
Jakoś bez problemu to namierzyły! W dziesięć pieprzonych sekund!
Kurczę, wrzuciłem tu jeszcze jednego z moich kumpli i wiecie co? Wyszukało dopasowania/zdjęcia z jego czasów na studiach! Również opublikowane w artykule o projekcie, który robił lata temu! Cholera… jak to, do cholery, działa? Jak to może wyszukiwać takie rzeczy z taką dokładnością? Jestem więcej niż zdumiony. Właśnie z tego powodu nie jestem aktywny w mediach społecznościowych. Nie chcę, żeby ludzie mnie wyszukiwali! Chcę pozostać tajemniczą rudowłosą maskotką w internecie! W chwili, gdy wyraźne zdjęcie mojej prawdziwej twarzy trafi na jakąkolwiek publiczną stronę, cała sytuacja się zmienia. Nagle to samo narzędzie, które właśnie znalazło stare zdjęcie mojego kumpla z pchlego targu, może zamienić mnie w wpis w wynikach wyszukiwania z wskaźnikiem pewności i śladem linków. Spędziłem lata, dbając o to, by ten ślad pozostał pusty. Żadnych oznaczonych zdjęć, żadnych starych projektów studenckich, żadnych przypadkowych pojawień się w tle wiadomości – nic, co można by zebrać i dopasować. Bycie niewidzialnym to jedyna prawdziwa prywatność, jaka pozostała, odkąd te silniki rozpoznające geometrię twarzy zaczęły indeksować wszystko, co kiedykolwiek zostało opublikowane. Korzyści są proste i brutalne. Maskotka pozostaje maskotką, a ciało, które pisze te słowa, pozostaje offline, tam gdzie jego miejsce. Nie ma potrzeby komplikowania tego bardziej.
Płatności dla krasnoludów
No dobrze, jeszcze jedna rzecz: FaceFury.com działa jako platforma oparta na subskrypcji! Tak, masz jedno bezpłatne wyszukiwanie, bez konieczności rejestracji. Ale jeśli chcesz więcej? Wtedy musisz się zobowiązać. Podstawowy poziom kosztuje 24 dolary i zapewnia pięćdziesiąt wyszukiwań dziennie, wyniki bez rozmycia oraz dostęp do obsługi klienta. Jest też poziom „Founder”, który jest dostępny tylko w fazie beta! Może więc zostać usunięty w przyszłości. Ten poziom zapewnia 250 wyszukiwań dziennie, stałą cenę, możliwość zgłaszania nowych funkcji i dostęp do zapowiedzi wyłącznie dla założycieli oraz prestiżową rolę założyciela w społeczności Discord. Wszystko za 47 dolarów miesięcznie. Wszystkie pozostałe korzyści pozostają bez zmian. Jest też poziom „Ultimate” w cenie 199 dolarów miesięcznie. Ten poziom zapewnia nieograniczoną liczbę wyszukiwań dziennie, wszystkie korzyści dostępne na niższych poziomach oraz niestandardowe potoki danych (JSON/CSV). Dodatkowo otrzymujesz rolę „Dwarven Lord” na Discordzie. Podsumowując, całkiem nieźle, prawda?
A skoro mowa o pomocnych rzeczach, zespół wsparcia jest dostępny 24/7 i może nawet usunąć twoją twarz ze strony internetowej! Wystarczy porozmawiać z zespołem, wysłać zdjęcie weryfikacyjne, a oni zablokują twój wizerunek w całym królestwie. Wciąż wyobrażam sobie, jak cały ten proces odbywa się w tej podziemnej sali brodatych maniaków. Jeden z tych niskich drani przyjmuje zgłoszenie, wyciera pianę piwa z brody i stempluje „usuń” we wszystkich tunelach prowadzących do wejścia, podczas gdy reszta klanu pomrukiwa z aprobatą. No więc… teraz, gdy wiesz już wszystko o FaceFury.com, chcesz spróbować?