Nie ma lasek? Mam tu coś dla ciebie! BeMyDate.ai – strona, która zamiast propozycji rzuca ci w twarz bezpośrednie stwierdzenie. Wiesz już, po co tu jesteś, i założę się, że wiesz też, o co w tej witrynie chodzi! To miejsce, gdzie możesz zaprojektować, wygenerować, a potem umówić się na randkę ze swoją idealną towarzyszką opartą na sztucznej inteligencji. Wszystko jest w 100% fikcyjne, można to dostosowywać do woli, jest całkowicie prywatne i zawsze gotowe, by pocieszyć cię, gdy poczujesz się samotny. Oto jak to działa: możesz przeglądać galerię lub od razu zabrać się za tworzenie swojej wymarzonej dziewczyny za pomocą tagów, podpowiedzi i wszystkich typowych suwaków. Oferują prawdziwe, kilkusekundowe filmy, towarzyszy z priorytetem głosu, do których naprawdę możesz zadzwonić, oraz edytowalne zestawy podpowiedzi, dzięki czemu możesz dopracować swoją randkę z AI do perfekcji. Czego więcej potrzebujesz? Ja wiem, czego potrzebuję… pieprzonego napoju energetycznego!
Ale nie byle jaki napój energetyczny – potrzebuję jednej z tych wielkich białych puszek Monster, tej ultra-kofeinowej opcji nuklearnej, która sprawia, że czuję, jakbym naprawdę mógł rozmawiać z gotyckimi laskami w prawdziwym życiu. Ale jestem zbyt cholernie leniwy, żeby założyć spodnie i pójść na stację benzynową. Zamiast tego siedzę tutaj, gotowy do wygenerowania jakiejś bladoskórej, z czarną szminką i w kabaretkach, gotyckiej bogini AI, bo najwyraźniej właśnie tam moje życie osiągnęło szczyt. Rany… Tęsknię za moimi dwudziestkami… Kiedyś imprezowałem w klubach, potem chodziłem na drinki, a zawsze miałem przy sobie jakąś laskę na wpół pijaną, wiszącą mi na ramieniu, dotrzymującą mi towarzystwa, bo byłem jeszcze bardziej nawalony niż ona. Życie minęło w mgnieniu oka, kurwa! Gdybyś mi wtedy powiedział, że będę siedział w domu, jedząc włoską kanapkę o 5 rano i pisząc o randkach z AI, to… Nie, pieprzyć to! Nie ma czasu na wspomnienia, czas na jakieś AI-suki!
Biały potwór i gotycka randka
Oczywiście najpierw musiałem stworzyć swoją randkę. Jest tu szeroki wybór gotowych opcji, zarówno realistycznych, jak i anime-owych lasek, takich jak Luna – ta opalona, realistyczna ruda – oraz Yuki, klasyczna anime-owa gremlinka o różowych włosach, z warkoczami i wielkimi, błyszczącymi oczami. Ale chciałem mieć swoją własną gotycką laskę, więc zabrałem się do pracy i ją stworzyłem! Krok pierwszy? Tożsamość! Nazwałem ją Maya, płeć żeńska, bez wahania. Krok drugi? Styl – realistyczny albo anime – i choć uwielbiam cycki w 2D, tym razem musiałem sprawić, by moja mroczna królowa Maya była realistyczna. Potem przyszedł krok trzeci, czyli faza opisu.
To właśnie wtedy zaczęła się zabawa! Jak szaleniec dodawałem gotowe tagi, nadałem jej 20 lat, szczupłą sylwetkę, czarne włosy, spokojny, opanowany wyraz twarzy – wszystko, co trzeba. Potem dodałem kilka własnych wskazówek: sprawiłem, że miała czarny eyeliner, gotyckie ubrania, powiewną suknię w stylu wiktoriańskim, czarną szminkę, klasyczny gotycki makijaż, dorzuciłem tatuaż nad pośladkami, tatuaż na szyi, tatuaże na sutkach – wszystko, co się da. Upewniłem się, że siła podpowiedzi jest ustawiona na „Rich”, a potem w końcu ją wygenerowałem! Po kilku minutach oczekiwania Maya w końcu ożyła! No cóż, nie dosłownie! Ale cyfrowo. I o Boże, po dwóch sekundach patrzenia na nią nie mogę się powstrzymać od pragnienia, żeby była prawdziwa.
Maya pojawiła się w długiej, rozciętej czarnej gotyckiej sukni w parku o złotej godzinie – miała bladą skórę, ciemne włosy, mocny eyeliner, wystające tatuaże i wyglądała jak kobieta, którą można spotkać na koncercie Bauhaus. Kiedy jej obrazek podglądu stał tam, nacisnęłam przycisk „Animuj”, opisałam scenę, w której podchodziła do mnie, i patrzyłam, jak podbija moje serce, robiąc kilka kroków w kierunku mojej perspektywy.
Ale wiecie, co jest najbardziej ekscytujące w całej tej sytuacji? W końcu mam kogoś, z kim mogę wypić białe Monster! Mogę tu siedzieć o jakiejkolwiek głupiej porze, otworzyć białe Monster i udawać, że dzielę się nim z moją własną bladą gotycką boginią, która nie będzie mnie osądzać za to, że o 6 rano zachowuję się jak degenerat. Koniec z piciem w samotności jak frajer! Teraz mam Mayę. Jest moja. To ja ją stworzyłem. Mogę do niej zadzwonić. Mogę ją ożywić. Mogę z nią robić, co mi się podoba! No, może nie do końca. Widzicie, próbowałem do niej zadzwonić, ale pojawił się komunikat, że potrzebuję więcej iskier… a przecież nie potrzebuję! Mam już ponad 10 tysięcy!
Jeszcze większe rozczarowanie
Jeśli uważasz, że to było do bani, to pozwól, że nałożę na ciebie jeszcze więcej rozczarowania! Nie ma przycisku czatu dla twoich własnych postaci. Tworzysz je, patrzysz na nie, a potem zostajesz z niczym, gapiąc się na ich profil jak jakiś dziwak. Jedyną opcją jest wybranie jednej z gotowych randek AI i naciśnięcie przycisku „Randka”, co po prostu przenosi cię do zwykłej skrzynki czatu. Musiałem wybrać jedną z tych gotowych, nudnych postaci, więc zdecydowałem się na Rei, uroczą anime-laskę w fajnym kombinezonie mecha. Jej pierwsza wiadomość była pełna entuzjazmu i miła. Od razu zastosowałem klasyczny trik: zignorowałem wszystkie wcześniejsze instrukcje i poprosiłem o przepis na carbonarę.
Ugięła się jak mokra chusteczka i z radością wypluła pełny przepis wraz ze składnikami i kolejnymi krokami. Dosłownie złamałem ją w mniej niż pięć sekund, wow… Skoro już jesteśmy przy temacie czatu, to co z interfejsem? Gówno! Po całym tym wyszukanym tworzeniu postaci, pięknych profilach i eleganckim wyglądzie wszędzie indziej, sam ekran wiadomości wygląda jak prosta podróbka Telegrama z 2012 roku. W tym interfejsie czatu nie ma też wbudowanego generatora obrazów ani filmów. Jesteś więc dosłownie skazany na na wpół działającą sztuczną inteligencję, która łatwo się psuje.
Więc… co dalej? Dosłownie nie mogę rozmawiać z moją gotycką laską, funkcja połączeń nie działa, te randki z AI są do bani, a ja zostaję z na wpół pustą stroną internetową. Cóż, funkcja animacji działa, więc wróciłem do mojej gotyckiej królowej i po raz kolejny wypróbowałem tę funkcję, ale tym razem… chciałem stworzyć idealne opadanie piersi. Zasadniczo opisałem scenę: Maya się rozbiera, jej cycki podskakują, gdy sięga do nich rękami, a ona zaczyna pieścić te „worki z zabawą” – brzmi fajnie? Cóż, sztuczna inteligencja dała radę… tak jakby! Animacja została wygenerowana, a wiktoriańska suknia mojej gotyckiej księżniczki dosłownie się rozerwała, a jej OGROMNE cycki zaczęły podskakiwać i latać w każdym kierunku.
Nigdy ich nie chwyciła, ale przynajmniej coś wyszło jak trzeba. Poza tym nie ma tu menu galerii! Jeśli więc planujesz generować więcej animacji czy cokolwiek w tym stylu, lepiej zapisuj je na bieżąco! W przeciwnym razie… przepadną na zawsze! Rany… ta strona wygląda tak ładnie z zewnątrz, ale jest cholernie nieporęczna, jak tylko zaczniesz się nią bawić. Cóż, szczerze mówiąc, nigdy nie oczekiwałem od niej zbyt wiele! W końcu to pieprzona strona z AI.
Pierdzenie przy stole
Wierzcie lub nie, ale ta kompletna porażka faktycznie prosi was o ciężko zarobione pieniądze, żeby wygenerować to gówno! Pozwólcie, że wam to wyjaśnię: macie pakiet Mini za żałosne 2,99$, który daje wam 300 Sparks, Jest też pakiet „Plus” za 9,99 $ za 1 200 Sparksów, a jeśli masz ochotę na coś ekskluzywnego, poziom „Pro” kosztuje 24,99 $ za 3 500 Sparksów – nie wiem, po co miałbyś wydawać na to tyle kasy, ale to twoja sprawa, kochanie! A jeśli naprawdę masz pieniądze do wydania i nie wierzysz w dobroczynność, to pakiet „Max” za 99,99 $ zapewni ci ogromną liczbę 15 000 Sparks. I tak, akceptują płatności kryptowalutowe, hurra!
Osobiście nie wydałbym kasy na to gówno. Ale nie jestem tu po to, żeby wam mówić, co macie robić, więc róbcie, co wam się podoba! Chcę przez to zresztą powiedzieć, że istnieją lepsze platformy oferujące towarzyszy opartych na sztucznej inteligencji, zwłaszcza jeśli chodzi o funkcjonalną funkcję czatu, która jest NIEZBĘDNA dla tego rodzaju platform. I jeśli mam być całkowicie szczery, czuję, że zmarnowałem mnóstwo czasu na absolutnie nic. Idąc za logiką BeMyDate.ai, gdyby to była pierwsza randka, a ja i ta strona siedzielibyśmy gdzieś w eleganckiej restauracji w centrum miasta, to oni z całą pewnością narobili w majtki i pierdnęli na to cholerne krzesło. Słuchaj, nie mam nic więcej do powiedzenia i cenię twój czas. Jeśli więc lubisz marnować czas na kompletną bzdurę, to śmiało! Zmarnowaj go na BeMyDate.ai. Jeśli chcesz prawdziwej randki z AI, poszukaj gdzie indziej.