She Freaky, Shes Freaky,...? „She's Freaky and she knows it...” – tak brzmi logo tej całkowicie czarnej, amatorskiej i domowej strony z filmami porno „shefreaky”. Bardzo podoba mi się kierunek, w jakim posunęli się przy tworzeniu marki tej witryny. Nazwa serwisu, podobnie jak jego slogan, brzmi jak fragment tekstu popularnej piosenki rapowej. Przypomina mi to trochę utwór Kanye Westa i Lil Pumpa, który nagrali na tegoroczną galę nagród Pornhub; refren brzmi: „She such a freaky girl… I love it”. Shesfreaky.com (a nie „shefreaky.com”) jest wypełniona po brzegi seksownymi amatorskimi kobietami o ciemnej karnacji, które robią to, co potrafią najlepiej. I bardzo mi się to podoba.
Muszę przyznać, że w branży porno dominują białe kobiety. Nie oznacza to, że nie ma mnóstwa filmów z seksownymi czarnymi kobietami, ale są one raczej rzadkością. Czarne porno, pod pewnymi względami, jest często przedstawiane bardziej jako fetysz na wielu popularnych stronach porno. Innymi słowy, liczba czarnych gwiazd porno jest znikoma w porównaniu z liczbą białych aktorek.
Co więcej, nawet w filmach, w których występują czarne kobiety, często podkreśla się podział rasowy jako element fantazji. Innymi słowy, w wielu mainstreamowych filmach porno czarna skóra jest często postrzegana jako swego rodzaju egzotyczna cecha. Nawet dzisiaj, w 2018 roku, mamy filmy o tytułach takich jak „Dark Meat”, „Darkest Fantasy” i „Ghetto Bitches”, które opisują sceny z udziałem dziewczyn o ciemniejszej karnacji.
Dlatego też prawdziwą odskocznią jest natrafienie na serwis z filmami poświęcony w całości pornografii z udziałem osób czarnoskórych, który nie traktuje tego jako fetyszu. Wszystkie filmy na She’s Freaky są amatorskie, a w wielu z nich występują czarnoskóre kobiety, czarnoskórzy mężczyźni lub obie te grupy. Znajdują się tu również filmy z udziałem osób różnych ras, białych oraz Latynosek, ale są one na SheFreaky mniej więcej tak samo powszechne, jak filmy z udziałem osób czarnoskórych na, powiedzmy, Redtube. She Freaky to przede wszystkim celebracja czarnoskórej seksowności. Tak naprawdę jednak wszystko sprowadza się do tego, co użytkownicy zdecydują się zamieścić.
Amatorskie porno w najlepszym wydaniu
Od momentu wejścia na stronę główną serwisu widać znany układ typowy dla serwisów typu tube – paski wyszukiwania i nawigacji u góry, a poniżej polecane i najnowsze filmy. Nawigacja jest dość prosta, a strona całkiem dobrze zorganizowana. Gdy zaczynasz przeglądać treści, zdajesz sobie sprawę, że to naprawdę nie są bzdury. Wszystko na tej stronie jest zamieszczane przez użytkowników, a większość materiałów skupia się na dziewczynach o ciemnej karnacji i Latynoskach (z okazjonalnymi blondynkami tu i ówdzie).
Wiele z tego, co znajdziesz na She’s Freaky, to filmy nakręcone przez same dziewczyny, na których doprowadzają się do orgazmu za pomocą wibratorów lub ujeżdżają dilda przed kamerą. Jest tu jednak mnóstwo domowych filmów erotycznych, a także dziewczyn tańczących i prezentujących swoje niesamowite ciała. Każdy miłośnik domowego porno znajdzie tu coś dla siebie.
Jak zapewne już wiesz, potencjalną wadą stron z treściami amatorskimi zamieszczanymi wyłącznie przez użytkowników jest jakość. She’s Freaky oferuje jednak zaskakująco wysokiej jakości domowe materiały! Bardzo mi się to podoba. Wygląda na to, że użytkownicy zazwyczaj wkładają wysiłek i przemyślenia w filmy, które kręcą, zanim je opublikują.
Nie muszę przeczesywać setek i setek drżących, przyprawiających o zawrót głowy 10-sekundowych filmików nakręconych czymś, co wygląda jak telefon z klapką z 2006 roku. Zarówno jakość nagrań, jak i umiejętności filmowania w wielu z tych filmików są na akceptowalnym poziomie. To rzadkość w przypadku serwisu opartego wyłącznie na materiałach amatorskich, takiego jak ten. Więc wielkie brawa dla członków Shes Freaky za tworzenie świetnych materiałów.
Aktywna i pełna pasji społeczność
To prowadzi mnie do kwestii społecznościowej tej strony. W przeciwieństwie do niektórych innych serwisów opartych na treściach użytkowników, które recenzowałem, She’s Freaky ma bardzo aktywną społeczność ludzi dyskutujących w sekcjach komentarzy pod filmami, dzielących się nazwiskami nieznanych modelek, a także dbających o jakość społeczności.
Na przykład w jednej z sekcji komentarzy znalazła się wymiana zdań między dwoma członkami. Pierwszy z nich napisał: „Jesteście prawdziwymi kretynami. Płacicie za to gówno”. Komentarz ten otrzymał -5 głosów. Wtedy inny użytkownik wtrącił się, pisząc: „On wzbogaca społeczność, a wy nazywacie go idiotą? Zamknijcie się”, co spotkało się z +9 głosami. To tylko pokazuje, jak aktywna i zaangażowana jest ta społeczność. Świadczy to również o poziomie kontroli jakości, jaki panuje wśród użytkowników.
Podobnie jak w przypadku innych serwisów wideo zorientowanych na społeczność, na She’s Freaky możesz również tworzyć własne playlisty, głosować na filmy, udostępniać treści i wchodzić w interakcje z innymi członkami. Przy ponad 2 000 innych członków, których możesz obserwować i z którymi możesz rozmawiać, nie sądzę, żebyś kiedykolwiek mógł się nudzić.
Kolejną funkcją społecznościową, która moim zdaniem jest całkiem fajna na She’s Freaky, jest widoczna na stronie głównej tabela liderów. Znajdziesz tam pięciu najlepszych użytkowników tygodnia. Jeśli chcesz, możesz też przełączyć listę, aby wyświetlała pięciu najlepszych użytkowników wszech czasów. Być może ta tabela liderów jest jedną z rzeczy, które przyczyniają się do najwyższej jakości treści publikowanych na tej stronie – to mała zachęta i powód do dumy.
Jakość ponad ilość
To jednak prowadzi mnie do pierwszej wady serwisu She’s Freaky. Wygląda na to, że musimy poświęcić ilość na rzecz jakości. Liczba filmów na tej stronie jest znacznie niższa niż na innych podobnych serwisach z amatorskimi filmami, które widziałem. Nie zrozumcie mnie źle, i tak trudno byłoby wam kiedykolwiek wyczerpać zasoby treści, ale jednak. Wygląda na to, że do wyboru jest tylko 18 stron filmów. Mi to jednak w 100% odpowiada. Zdecydowanie wolę 18 stron świetnych filmów niż 1800 stron tych kiepskich.
Jeśli jednak kiedykolwiek zabraknie wam filmów, jest tu mnóstwo galerii zdjęć udostępnionych przez użytkowników. Albo, wiecie co? Zawsze możecie po prostu zacząć tworzyć i wrzucać własne treści. Aha, czekaj, prawie zapomniałem – pewnie nie uprawiacie seksu, skoro oglądacie tyle porno, ile wiem, że wy zboczeńcy oglądacie. Nieważne, to chyba nie jest realna opcja.
Na samym dole strony głównej znajdziesz linki do miniatur oznaczone jako „Tube Friends”. To przydatna funkcja, zwłaszcza jeśli rzeczywiście zabraknie ci ograniczonych zasobów dostępnych na She’s Freaky. Wszystkie filmy w tej sekcji faktycznie prowadzą do właściwych stron i wszystkie wydają się pochodzić z pornhomemade.com (kolejna świetna strona z amatorskimi filmami). I bum, tak po prostu masz do wyboru kolejne kilkaset tysięcy domowych filmów porno.
Typowy problem
Na She’s Freaky są reklamy – to kolejny element serwisu, którego nie przepadam. Wbrew powszechnemu przekonaniu da się zarabiać w branży porno online bez uciekania się do reklam. Do diabła, sam to robię. Theporndude.com zawsze był wolny od reklam i zawsze taki pozostanie. Jeśli jednak chodzi o reklamy, to zdecydowanie nie są to najgorsze, jakie kiedykolwiek widziałem. Kilka z nich znajduje się na prawym marginesie strony, kilka na dole, jedna lub dwie wyskakujące reklamy uruchamiane kliknięciem przy pierwszej wizycie oraz sporadyczna reklama serwisu z kamerami internetowymi wyświetlana przed filmem.
Nie zrozumcie mnie źle, nadal są one naprawdę, naprawdę cholernie irytujące (nie wspominając o tym, że zupełnie niepotrzebne), ale przynajmniej nie pojawia mi się pieprzona reklama wyskakująca za każdym razem, gdy kliknę gdziekolwiek na tej pieprzonej stronie (takie strony niestety istnieją…mam jednak nadzieję, że niski lub zerowy popyt na nie ostatecznie doprowadzi do ich upadku).
Pomijając nieco rozczarowującą liczbę filmów i nieco irytujące reklamy, She’s Freaky jest, moim zdaniem, na najwyższym poziomie. Użytkownicy są aktywni i, co ważniejsze, tworzą wysokiej jakości treści. Strona jest dobrze zaprojektowana i łatwa w nawigacji. She’s Freaky zapewnia też bardzo potrzebną przestrzeń dla czarnego porno, które może istnieć po prostu takim, jakim jest, bez automatycznego fetyszyzowania czy egzotyzowania go ze względu na czarną skórę.
Do członków She’s Freaky (często błędnie pisanych jako „shefreaky.com”, „she'sfreaky.com”, „shes freaky.com”, „
sheafreaky”, „shesfreky” i „sheisfreaky”) – róbcie swoje i twórzcie dalej wysokiej jakości treści. Doceniam to, co tam robicie. Właściwie to chyba zaraz znowu zajrzę na tę stronę. Miłego walenia, wy sprośni zboczeńcy.