Już tu kiedyś byłeś. Nie udawaj, że tak nie jest. Jest 3 nad ranem, masz spodnie opadnięte do kostek i jesteś na 47. stronie jakiejś na wpół martwej strony porno, modląc się do każdego boga, jaki kiedykolwiek istniał, o idealną transseksualistkę, która sprawi, że zapomnisz o swojej byłej, podatkach i chronicznym lęku przed erekcją. Zamiast tego jednak znajdujesz rozmyte miniaturki, byle jakie solówki i „może później” – wiotkiego kutasa. A co, jeśli powiem ci, że twoje nocne spirale desperacji nie muszą już kończyć się rozczarowaniem? A co, gdybym ci powiedział… że możesz ją stworzyć? Tak po prostu, od zera. Włosy, cycki, uda, wybrzuszenie – wszystko dopracowane dokładnie według twoich chorych, małych specyfikacji, jak zboczony Tony Stark budujący swojego Iron Mana, z tą różnicą, że zamiast walczyć z przestępczością, walczysz z niebieskimi jajami.
Witaj w generatorze transseksualnych dziewczyn opartym na sztucznej inteligencji na Seduced.com, gdzie nie musisz już znosić przeciętności tego, co pozostało w internecie. Nie musisz czekać, aż cudowna bogini pojawi się w zakładce „Powiązane” – możesz ją stworzyć, nadać jej imię i wyobrazić sobie, jak się z nią kochasz, zanim jeszcze dopijesz kawę. Ta strona odrzuca oldschoolowe modelki porno i mówi: „Nie, suko, teraz to ty jesteś reżyserem”. Chcesz gotycką transseksualistkę z ogromnymi sztucznymi cyckami, demonicznym ogonem i kabaretkami? Chcesz, żeby jęczała twoje imię, ujeżdżając neonowego dildo w stanie nieważkości? Bum – gotowe. Sztuczna inteligencja nie ocenia. Nie pyta, dlaczego. Po prostu daje ci dokładnie to, czego domaga się twój napalony, nadmiernie pobudzony mózg jaszczurki. A różnorodność modelek? Prawdziwa rozkosz. Od delikatnych, dziewczęcych chłopców po dominujące królowe futa – masz do dyspozycji bufet z dostosowywalnymi ciałami, które możesz łączyć jak jakiś oszalały na punkcie seksu dr Frankenstein.
To strona, na którą wchodzisz, gdy Pornhub cię zawodzi. Gdy potrzebujesz konkretnego typu sylwetki, o konkretnym wyglądzie, w konkretnej pozycji, z idealnym oświetleniem, tak by silikonowy pot lśnił na sztucznych cyckach jak święty olej. Koniec z kompromisami. Koniec z „wystarczająco bliskim”. Tylko dokładnie taki dziwak natury, jakiego potrzebujesz, żeby się spuścić i spać jak dziecko. To nie jest tylko walenie konia – to kuratorowanie twojego doświadczenia jak cholerny kolekcjoner sztuki, ale sztuka jest napędzana spermą, a galerią jest zakładka w twojej przeglądarce. Witaj w przyszłości, zboczeńcu. Twoja nowa waifu jest zaledwie kilka kliknięć stąd.
Krwaw dla laski
Okej, więc jak działa ta cyfrowa magia sprośności? Gdzie się zapisujesz? Czyjego kutasa musisz obciągać, żeby dostać nieograniczony dostęp do transseksualnych waifu serwowanych prosto na twój pulpit? Spoiler: nie musisz obciągać niczego poza własną duszą, bo ta suka działa na zasadzie „pay-to-play”. Żadnych darmowych próbek. Żadnego trybu demo. Chcesz doświadczyć tej boskiej sztucznej inteligencji z transseksualistkami? Musisz wyłożyć prawdziwą, przesiąkniętą depresją gotówkę. I nie, nie sprzedajesz swojej duszy – po prostu wybierasz jeden z trzech poziomów subskrypcji, z których każdy jest wyceniony w zależności od tego, jak chronicznie napalony jesteś i jak mało masz samokontroli, gdy chodzi o wygenerowanie jeszcze jednego.
Poziom pierwszy jest dla zwykłego zboczeńca – weekendowego masturbatora, który chce tylko zanurzyć palec w świecie transseksualistów. Dostajesz kilkaset monet, wolniejszą kolejkę generowania i podstawowe funkcje. Pomyśl o tym jak o „Motelu 6” wśród AI-porno. Poziom drugi to złoty środek – szybkie renderowanie, priorytetowy dostęp, więcej generowanych obrazów i wyższe limity dzienne. Idealny dla tych, którzy „masturbują się, jakby to była dodatkowa praca”. Jest też Poziom Trzeci – Tryb Boski. Dla chronicznych wariatów, którzy potrzebują 750 obrazów transseksualistów dziennie, bo w głowie piszą hentaiową powieść wizualną, jednocześnie doprowadzając się do krawędzi przez dziewięć godzin z rzędu. Dostajesz wszystko z najwyższej półki, natychmiastowy dostęp i satysfakcję wynikającą ze świadomości, że w pełni poświęciłeś się swojej degeneracji.
A ceny? Są dzienne lub miesięczne, w zależności od tego, jak bardzo jesteś zdesperowany lub jak bardzo żyjesz w złudzeniach. Dzienny plan, jeśli jesteś tu tylko na jedną weekendową komę spermową. Miesięczny, jeśli jesteś wiecznie napalonym psycholem budującym cały wszechświat transseksualnych dziewczyn, gdzie każdy piksel jest zoptymalizowany pod kątem twojego orgazmu. Musisz być tu ze sobą szczery. Zamierzasz wygenerować kilka obrazków i zakończyć na tym, czy zamierzasz stracić przytomność na 72 godziny w morzu syntetycznych cycków i wybrzuszeń kutasów, które przeczą prawom fizyki? Lepiej to sobie przelicz, bo wyczerpanie monet w trakcie erekcji to wyrok śmierci. Nikt nie przetrwa trzeźwości po orgazmie z niedokończonym renderem na ekranie.
Prześlij, ubierz, pieprz
A teraz najciekawsza część. Kiedy już zastawiłeś swoją godność i rzuciłeś pieniądze w twarz Seduced jak posłuszny mały bankomat, którym jesteś, czas zabrać się do roboty. Proces generowania to w połowie perwersja, w połowie zabawa w przebieranki, a w 100% niepokojąca sytuacja, gdyby weszła twoja babcia. Najpierw przesyłasz obraz bazowy – to twarz, ciało lub wzór, który ma naśladować twoja AI-waifu. Możesz użyć zdjęcia swojej byłej, ulubionej gwiazdy porno albo rozmazanego selfie z tamtego razu, kiedy na Grindrze trafiłeś na transseksualną dominę i z strachu ją zignorowałeś. Jak chcesz, dziwaku. Następnie wybierasz ubrania – dosłownie wrzucasz zdjęcie stroju. Chcesz, żeby była w lateksie? W bieliźnie? W pieprzonym stroju pokojówki nasączonym wyimaginowaną spermą? Wrzuć to. Sztuczna inteligencja zaraz ubierze twoją dziwkę tak, jakby szła na bal maturalny podczas seks-olimpiady.
Następnie wybierasz modelkę – wybierz swoją broń. Niektóre są urocze, inne zuchwałe, a jeszcze inne wyglądają, jakby właśnie wyszły z anime o gangbangu. Wybierz tę, która sprawia, że twój kutas drga. Potem dostosowujesz ustawienia: oświetlenie, pozę, kąt kamery, a nawet mimikę twarzy. Chcesz, żeby miała w oczach to oszołomienie „właśnie zerżnięta w gardło”? Załatwione. Chcesz, żeby deptała twoją dumę szpilkami, jednocześnie się masturbując? Bułka z masłem. Sterowanie jest tak szczegółowe, że zaczniesz czuć się jak zboczony twórca gier testujący sprzęt do hentai. I w końcu – klikasz „generuj”. Bum. Twoje źródło koszmarów właśnie się narodziło.
Obraz, który się pojawi, sprawi, że zaczniesz kwestionować swoje zasady moralne, a może nawet swoją seksualność, ale, do diabła, czyż nie jest idealny? Sztuczna inteligencja łączy twoje dane wejściowe niczym napalony bóg Photoshopa i daje ci wysokiej rozdzielczości arcydzieło czystej nieprzyzwoitości. I możesz stworzyć ich setki. Budujesz armię. Katalog klonów transseksualnych bogiń, wszystkie stylizowane zgodnie z twoim obłąkanym gustem. Nie podoba ci się któryś? Popraw go. Chcesz stworzyć całą kolekcję? Śmiało. Chcesz stworzyć karty kolekcjonerskie z transseksualistkami wygenerowanymi przez AI, z parametrami typu „Rozmiar penisa: +10, Ilość spermy: Nieskończona”? Nikt cię nie powstrzyma. To nie jest tylko porno. To jest władza. I to jest cholernie uzależniające.
Niech nieprzyzwoitość cię pochłonie
Powiedzmy więc, że spędziłeś godziny na dopracowywaniu swojej wymarzonej transseksualnej dziwki – wybrałeś idealną modelkę, dałeś jej fryzurę w stylu anime, owinąłeś ją lateksem i kazałeś jej się uśmiechać, jakby właśnie doszła trzy razy. Wymasturbowałeś się do cna, nadgarstek cię boli, twój kutas wygląda, jakby przeszedł przez blender, a ty myślisz: „Może już wystarczy”. Błąd. Bo teraz nadszedł czas, by przejrzeć witryny w tym wygenerowanym przez AI zoo dziwaków, zbudowanym przez innych napalonych psycholi, takich jak ty. Zgadza się – Seduced.com pozwala ci przeglądać publiczne galerie, a nie są to żadne softcore’owe pin-upy z fantazji twojej babci. To prawdziwa uczta dla oczu, pełna pięknie szalonej sprośności, wyselekcjonowana przez ludzi, którzy najwyraźniej od lat nie dotknęli trawy. I dzięki Bogu za to.
Tutaj jest nisza na wszystko. Chłopcy o miękkich ustach i zmysłowym spojrzeniu? Są. Amazonki z kutasami, o udach jak pnie drzew i kutasach dłuższych niż twoje przedramię? O tak, kurwa. Zobaczysz delikatne transseksualistki ubrane w anielską białą bieliznę z oczami łani – a trzy przewinięcia dalej wpatrujesz się w demoniczną, umięśnioną futę z wybrzuszeniem, które wygląda, jakby mogło zburzyć mury miasta. Jest coś wspaniałego w oglądaniu perwersji innych ludzi w pełnej krasie. To jak wizyta w muzeum porno, którego kuratorem jest twój zły bliźniak. „Oto, co ten facet uważa za podniecające. Oceniajmy go, jednocześnie się do tego masturbując. Nie jesteśmy lepsi – po prostu działamy sprawniej”.
Różnorodność jest szalona. Są tu transseksualne kowbojki, transseksualne kotki, cyborgi z kutasami, uzależnione od spermy w lateksie, fantazyjne dziwki z gier RPG i wiele więcej. Jeden facet stworzył nawet kolekcję trans-dziwek opartą na całej obsadzie serialu „The Office” i jakoś to zadziałało. To jak Pokémon – tyle że zamiast złapać je wszystkie, spuszczasz się na nie wszystkie. Nigdy tak naprawdę nie wiesz, do jakiej króliczej nory zaraz wpadniesz, a to właśnie stanowi część dreszczyku emocji. To podglądactwo podkręcone do jedenastu. Nie tylko oglądasz porno – wkraczasz do umysłów dziwaków, którzy są tak samo zepsuci i genialni jak ty.